Dzień dobry :-)
przetwórcze candy zakończyło się w niedzielę o 23, dzisiaj podaję wyniki.
Niedziela to był dobry dzień. Rodzice męża zabrali swoje wnuczki nad zalew, więc i nasza córcia wybyła na pół dnia z domu. Co prawda ja w niedzielę czułam się fatalnie ( brzuszkowy lokator mocno mnie nastraszył), więc większość czasu ( po za małym spacerem) spędziłam w pozycji horyzontalnej, ale za to w towarzystwie męża, który do tego donosił herbatkę, przekąski, a nawet kolację :-)
Rozmarzyliśmy się przy okazji, że w przyszłym roku dzieci pozostawimy pod opieką matek chrzestnych, a my czmychniemy na rocznicowy weekend w Izery, albo na Babią Górę :-)
Chętnych na cukierki było 6 osób. Wygenerowany wynik to piąteczka, tak więc wekowe przydasie i nie tylko lecą do Ewy.
Ewo adresik mam przy okazji wysyłki nasion malw, więc paczuszka leci :-)
Wszystkim chętnym bardzo dziękuję za udział w mojej zabawie :-)
Wraz z końcem upałów zakończyłam przetwórstwo cukinii. Mój mały pomocnik dzielnie nam pomagał przy przygotowywaniu leczo do wekowania. Cukinia wraz ze zmniejszeniem temperatury mocno przystopowała z owocowaniem. To co teraz wytworzy mąż zabiera do pracy i rozdaje koleżankom, bo my już mamy 40 litrowych słoików leczo. Myślę, że wystarczy :-)
Teraz czekam jeszcze na brzoskwinki, aby zrobić kompociki, ale jakoś kiepsko dojrzewają. Susza dała im się we znaki, pachną niesamowicie, ale soku w nich niewiele, więc będę je mieszać z jabłuszkami:-)
Dzisiaj pochmurno i z nadzieją czekam na deszcz :-)














