Troszkę się zaniedbałam w moich postach, ale cały czas jestem i zaglądam codziennie do Was, chociaż nie zawsze zostawiam ślad po wizycie. Droga Mamurdo dziękuję za troskę :-) -melduję,że jestem, jestem i już się tłumaczę. Wstrzymywłam się z postem, bo chwilowo nie mam aparacika i zdjątek nie mogę wstawic, więc czekałam, ale to jeszcze potrwa, więc o tym co " mam obfocic" będzie innym razem. Wstrzymywałam się, bo wydawało mi się, że to tak "dziko" pisac bez fotki, ale nie chcę, aby wyglądało, że mój blog to taki słomiany zapał, tak więc piszę, a fotki wyszperałam w necie, w temacie którym chcę się podzielic...
Miało byc z wnętrza duszy i będzie, może troszkę śmiesznie i sam tytuł nazbyt wzniosły, tak z tytułami to zawsze jest jakiś kłopot, ale do tematu.
Otóż,... tak troszkę na dnie mej duszy, czają się moje mniejsze i większe fobie. Pierwsza to taka z dzieciństwa, ale jest do dziś, a dotyczy mycia zębów. Otóż jak to zazwyczaj dzieci, wieczorem mają mnóstwo zajęc:-) i na te ząbki to nie zasze czas i chęci mają.. ale nie ja..ja się bałam zasnąc z nie wyszorowanymi ząbkami. Czasami jak zapomniałam i już prawie przysypiałam, wydawało mi się, że jakieś straszne potwory - bakterie do rana zjedzą mi zęby, więc efekt był taki, że zrywałam się z łóżka i biegłam myc ząbki.
(zdjęcie pochodzi z
http://www.jakoloruje.pl/ )
Zostało mi to do dziś, nie umiem zasnąc, bez uprzedniego umycia ząbków. Nawet jak to w czasach -nastu lat wracało się do domu w weekendy "lekkim", albo "zmęczonym" krokiem, to ząbki musiały byc umyte.
Jeśli aż tu dotarłyście, to moja druga ( na pewno dla większości będzie to śmieszne) fobia to tykanie zegarka.
( zdjęcie pochodzi z
http://www.antyki-starocie.com/ )
Same zegary lubie, ale tylko poogladac:-) Nie wiem sama skąd i kiedy mi sięto wzieło, ale tykanie zegara to nie dla mnie. Serio nie mam w domu żadnego zegarka ( troszkę irytuje to osoby odwiedzające mnie), oczywiście poza tym w telefonie, laptopie i tv. W pomieszczeniu, gdzie tyka zegar, poprostu od razu wychwytuję ten dźwięk i najchętniej bym uciekła. I na pewno nie zasnę w pokoju z takim cichutkim "tik-takiem". Jak każdy bywam na dłuższych wizytach u rodziny i znajomych, ale staram się ukrywac moje dziwactwa, więc przed snem po cichutku wynoszę budziki itp do jakiegoś wolnego pokoju, ewentualnie jak brak takiej możliwości chowam głęboko do szafy. Upss.. raz zapomniałam wyjąc i ciocia się zdziwiła jak budzik znalazł się w półce z pościelą.
Trzecia rzecz to już taka całkiem serio. Nic tak skutecznie mnie nie odstrasza jak bzzyczenie... nie ważne czego, ale gdy coś w pobliżu bzyczy biorę nogi za pas.
(zdjęcie pochodzi z
http://www.digart.pl/praca/3032866 )
Ciężko, zastac mnie wylegującą się na kwiatowej łączce, czy ławce w parku. Ta fobia związana jest z alergią i naprawdę realnym zagrożeniem dla życia. Wiadomo, ukąszenie komara, aż tak mi nie zaszkodzi, ale już osa może. Tak więc ciężki był ze mnie przypadek tzn. "nieromantyczny", bo spacery w letni wieczór bzzy..bzzzy..to nie dla mnie:-) Ach i tu oprócz pieknej bieli prawdziwa zima ma jeszcze jeden "plus" - nic nie bzzyczy.
W tej samej duszy jest też kilka nałogów... bez obaw nic co może szkodzic moim bliskim, bo nie papierosy, nie alkohol, nie hazard..a poprostu owocowa guma do żucia i herbatka. Bez jednego i drugiego nie wyobrażam sobie dnia, poranka czy wieczoru. Wiem, że to troszkę niegrzeczne, więc jak trzeba to się powstrzymuje, ale cięzkie to chwile, bez żucia gumy. Jak każdy nałóg zdrowe to nie jest i za pewne niedługo konsekwencje mnie dopadną, ale póki co...:-)
Druga rzecz bez której dzień nie może się dobrze zacząc to herbatka..
(zdjęcie pochodzi z
http://smaki-swiata.eu/sklep/herbaty,15.html )
... taka sypana, z aromatem bergamoty.Uwielbiam i przynajmniej litr, a najlepiej dwa takiego cudnego płyny muszę wchłonąc w ciągu dnia:-). I najlepiej mi smakuje ta w domku, ze swojej filiżanki lub kubeczka.
Podsumowując to taki trochę małe dziwadło ze mnie, bo jak mnie zaproszą na kawkę, to i tak nie przyjdę ( nie lubię i pijam herbatkę), na wieczornego grilla wpadnę chętnie, ale mogę robic za odstarszacz komarów ( offów i brosów nie pobiją, żadne perfumy) i pewnie niektórych gości.
Tak na koniec dzisiejszego wywodu, mam nadzieję, że nie tylko ja tak w życiu dziwacze:-)
pozdrawiam serdecznie, i do "napisania"