27.02.2011

..a wyszło jak zawsze


Plany na wolną sobotę były duże - miały na  celu przeszukanie stryszku i odnalezieniu starych prac szydełkowych, krzyżykowych i wszystkiego, co niezbędne do ponownych prób w tym temacie.
A wyszło jak zwykle, czyli nadal zostały to plany na inną wolną sobotę.
 Wczorajsze znaczne ocieplenie natchnęło mnie do porządków domowych i to takich dużych: mycie okien, sprzatanie każdego zakątka, big pranie big rzeczy czyli wszelakiej bielizny pościelowej, zasłon itp. i to co najgorsze... prasowanie.
Jak już z wszystkim się uporałam to był 19-ta, tak wiec wieczór pozostawiłam na relaks
i zabiegi upiększające dla dłoni i paznokci :-) Ot i po wolnej sobocie.
A dziś należało troszkę czasu miło spędzic w kuchni, aby miec coś słodkiego do herbatki.
Na reszcie nie zapomniałam utrwalic na fotce, więc pokaże, co poczyniłam :-)

Życzę udanego wieczoru i przyjemnego tygodnia. I dziękuję wszystkim, którzy do mnie zaglądają za miłe słowa. To niesamowite, ale mam już 10 obserwatorów moich poczynań! To dla mnie wielka radośc!

22.02.2011

słowa...gesty...czyny...i chwalę się:-)

"Przyjaciel to przede wszystkim człowiek, co nie sądzi.
Mówiłem Ci, że to ten, co otwiera drzwi przed włóczęgą
i jego kulą, i kosturem postawionym w kącie,
i nie każe mu tańczy po to, aby tańczącego oceniac"
                                             Antoine de Saint-Exupery

...na początku było słowo:-)
ja tak dziś troszkę inaczej niż zwykle, bo ...bo to właściwie wszystko przez Mamurdę :-)
W ostatnim poście przypomniała mi o poezji. I tak wyszperałam moje dawno zapomniane zeszyty z ulubionymi cytatami, fragmentami prozy bądź całymi wierszami.
W szkole średniej zacztywałam się we wszystkim, co mi wpadło w bibliotece w ręce i tak powstał pomysł robienia notatek, aby wrócic do ważnych słów, bez przeszukiwania całych księgozbiorów i  biegania do biblioteki ( a wierzcie mi blisko nie było i nie jedna górka po drodze:-)).
Ale, nie tylko to przez Mamurdę:-)
Ta śliczna paczuszka trafiła dziś w moje rączki, widzicie tego ślicznego koteczka na zawieszce z różyczką?



 To poprostu wszystko, co lubię. I mogłabym tak siedziec i się patrzec jak ślicznie Mamurda to wszystko przygotowała, ale ciekawośc była większa, więc delikatnie rozpakowałam...
a tu takie cudeńka...



mam śliczny wyhaftowany obrazek w białej rameczce, i piękną kartę z życzeniami...


A właśnie Mamurda to czarodziejka i do tego najwyraźniej ma jakąś czarodziejską kulę, bo na pomysł przesłania mi upominku "wpadła" w dniu moich urodzin ( ach wolę nie mówic których, bo te 18-te były dośc dawno).
Musicie się ze mną zgodzic, że ta Dziewczyna musi miec w domku czarodziejską kulę:-)
 Bardzo Ci dziękuję Mamurdziu za śliczne upomiki.
 Tworzysz piękne rzeczy, niesamowity klimat na swoim blogu i te cudne zdjęcia -  naprawdę lubię u Ciebie posiedziec, popatrzec i pogadac:-)
Mam nadzieję, że znalazłam dla mojej urodzinowej niespodzianki odpowiednie "towarzystwo" ;-)


A na koniec coś z innej beczki. Mam  z powrotem mój aparacik, więc popstrykałam troszkę fotek. Ostatnimi czasy zrobiłam taką doniczkę.


I takie 2 pudełka, mniejsze -wiadomo- na herbatkę, a drugie na kosmetyczne przydasie.
Niestety jeszcze najgorsza robota lakierowanie i szlifowanie.

A z  tym drugim to właściwie nie wiem co zrobic? Czy zostwic jak jest, czy też poczynic, coś na kształt cieniowania i dopiero lakierowac?
 Na pewno pokryweczkę wykończę koronką, bo ogólnie całe pudełko jest z grubej tektury i na pokrywie widac nierówności, a taka koroneczka pieknie zakryje ten mamkament:-)
Co zrobic z resztą pudełka, to na razie nie mam koncepcji.

pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę mniejszych mrozów:-)

17.02.2011

upsss..trochę spóźniona

Dziś jest ( no właśnie jestem spóźniona w opowiadaniu, bo prawie się kończy) Światowy Dzień Kota. Pamiętałam  ( w końcu to dzień po moim święcie:-), ale dopiero teraz mam czas o tym pisac.
Na wszelki wypadek moja kochana ciocia zadzwoniła z przypomnieniem, żeby Czarna nie była poszkodowana:-).Skoro kocie święto - Czarna ( ja mam jednak wrażenie, że ona właściwie codziennie świętuje) miała dziś pozowlenie na realizację swoich zachcianek.


Czyli:
-wylegiwanie się w każdym miejscu w domu jakie kotu przyjdzie do głowy, a kot co godzine ma pomysł na leżenie w innym miejscu:-)
-głaskanie kota bez przechodzenia w dokuczanie, czyli nie złoszcznie koteczka :-)
- nie używanie ścierki w celu zgonienia kot ze stołu ( oczywiście jak pani jest w pracy to kot i tak wyleguje się na obrusie)
- dostarczenie wszelakich kocich smakołyków - czyli gotowane mięsko i ulubiony smak "suchego"
- zezwolenie kotu na zabawę "głośnymi" zabawkami, które na codzień po minucie zabaw zostają zabrane:-)
 Mam nadzieję, że wszyscy szczęśliwi właściciele kotów, również pamiętali i zadbali dziś szczególnie o swoje zwierzaczki.
Muszę jednak stwierdzic ,że moja koteczka nie lubi jak pani nadmiernie interesuje się tym, co kot robi.
W związku z Dniem Kota wstawiam kilka fotek mojej kiciuni i kilka innych kocich zdjęc z mojej galerii:-)




Ściskam łapkę mruczaskom:-)
ps. zapraszam do poczytania o jednym z najbardziej fascynyujących:-) kotów Behemocie tu:

13.02.2011

wszystkiego dobrego nie tylko w dniu Walentego:-)))

    Życzę, aby ten czar dobrych uczuc był z nami i w naszych sercach nie tylko w dniu 14 lutego , ale na co dzień każdego innego dnia!!!
Nie tylko w tym dniu dbajmy o to by nasi bliscy czuli się wyjątkowi i kochani, ale również w każdy zwykły dzień, a życie stanie się kolorowsze i słoneczne ( nawet gdy słońce skrywa się za chmurami), bo jak to mówią "dobro powraca".



 Niestety nadal brak sprzętu foto, więc wstawiam te z mojej galerii.
Pyszne truskaweczki z plantacji znajomych obfocone latem, ale zdecydownie mnie kojarzą się walentynkowo:-)
i pysznościowy tort z wesela znajomych.. oczywiście w środku był przełożony truskawkami:-)



Radosnego dnia!!! Niech upłynie pod znakiem słodkości, radości, róż i truskawek:-)))

6.02.2011

..z wnętrza duszy

 
Troszkę się zaniedbałam w moich postach, ale cały czas jestem i zaglądam codziennie do Was, chociaż nie zawsze zostawiam ślad po wizycie. Droga Mamurdo dziękuję za troskę :-) -melduję,że jestem, jestem i już się tłumaczę. Wstrzymywłam się z postem, bo chwilowo nie mam aparacika i zdjątek nie mogę wstawic, więc czekałam, ale to jeszcze potrwa, więc o tym co " mam obfocic" będzie innym razem. Wstrzymywałam się, bo wydawało mi się, że to tak "dziko" pisac bez fotki, ale nie chcę, aby wyglądało, że mój blog to taki słomiany zapał, tak więc piszę, a  fotki wyszperałam w necie, w temacie którym chcę się podzielic...
 Miało byc z wnętrza duszy i będzie, może troszkę śmiesznie i sam tytuł nazbyt wzniosły, tak z tytułami to zawsze jest jakiś kłopot, ale do tematu.
Otóż,... tak troszkę na dnie mej duszy, czają się moje mniejsze i większe fobie. Pierwsza to taka z dzieciństwa, ale jest do dziś, a dotyczy mycia zębów. Otóż jak to zazwyczaj dzieci, wieczorem mają mnóstwo zajęc:-) i na te ząbki to nie zasze czas i chęci mają.. ale nie ja..ja się bałam zasnąc z nie wyszorowanymi ząbkami. Czasami jak zapomniałam i już prawie przysypiałam, wydawało mi się, że jakieś straszne potwory - bakterie do rana zjedzą mi zęby, więc efekt był taki, że zrywałam się z łóżka i biegłam myc ząbki.

   (zdjęcie pochodzi z http://www.jakoloruje.pl/ )
 Zostało mi to do dziś, nie umiem zasnąc, bez uprzedniego umycia ząbków. Nawet jak to w czasach -nastu lat wracało się do domu w weekendy "lekkim", albo "zmęczonym" krokiem, to ząbki musiały byc umyte.
Jeśli aż tu dotarłyście, to moja druga ( na pewno dla większości będzie to śmieszne) fobia to tykanie zegarka.

   ( zdjęcie pochodzi z http://www.antyki-starocie.com/ )
 Same zegary lubie, ale tylko poogladac:-) Nie wiem sama skąd i kiedy mi sięto wzieło, ale tykanie zegara to nie dla mnie. Serio nie mam w domu żadnego zegarka ( troszkę irytuje to osoby odwiedzające mnie), oczywiście poza tym w telefonie, laptopie i tv. W pomieszczeniu, gdzie tyka zegar, poprostu od razu wychwytuję ten dźwięk i najchętniej bym uciekła. I na pewno nie zasnę w pokoju z takim cichutkim "tik-takiem". Jak każdy bywam na dłuższych wizytach u rodziny i znajomych, ale staram się ukrywac moje dziwactwa, więc przed snem po cichutku wynoszę budziki itp do jakiegoś wolnego pokoju, ewentualnie jak brak takiej możliwości chowam głęboko do szafy. Upss.. raz zapomniałam wyjąc i ciocia się zdziwiła jak budzik znalazł się w półce z pościelą.
Trzecia rzecz to już taka całkiem serio. Nic tak skutecznie mnie nie odstrasza jak bzzyczenie... nie ważne czego, ale gdy coś w pobliżu bzyczy biorę nogi za pas.

 (zdjęcie pochodzi z http://www.digart.pl/praca/3032866 )
 Ciężko, zastac mnie wylegującą się na kwiatowej łączce, czy ławce w parku. Ta fobia związana jest z alergią i naprawdę realnym zagrożeniem dla życia. Wiadomo, ukąszenie komara, aż tak mi nie zaszkodzi, ale już osa może. Tak więc ciężki był ze mnie przypadek tzn. "nieromantyczny", bo spacery w letni wieczór bzzy..bzzzy..to nie dla mnie:-) Ach i tu oprócz pieknej bieli prawdziwa zima ma jeszcze jeden "plus" - nic nie bzzyczy.
 W tej samej duszy jest też kilka nałogów... bez obaw nic co może szkodzic moim bliskim, bo nie papierosy, nie alkohol, nie hazard..a poprostu owocowa guma do żucia i herbatka. Bez jednego i drugiego nie wyobrażam sobie dnia, poranka czy wieczoru. Wiem, że to troszkę niegrzeczne, więc jak trzeba to się powstrzymuje, ale cięzkie to chwile, bez żucia gumy. Jak każdy nałóg zdrowe to nie jest i za pewne niedługo konsekwencje mnie dopadną, ale póki co...:-)
Druga rzecz bez której dzień nie może się dobrze zacząc to herbatka..

 (zdjęcie pochodzi z http://smaki-swiata.eu/sklep/herbaty,15.html )
... taka sypana, z aromatem bergamoty.Uwielbiam i przynajmniej litr, a najlepiej dwa takiego cudnego płyny muszę wchłonąc w ciągu dnia:-). I najlepiej mi smakuje ta w domku, ze swojej filiżanki lub kubeczka.
Podsumowując to taki trochę małe dziwadło ze mnie, bo jak mnie zaproszą na kawkę, to i tak nie przyjdę ( nie lubię i  pijam herbatkę), na wieczornego grilla wpadnę chętnie, ale mogę robic za odstarszacz komarów ( offów i brosów nie pobiją, żadne perfumy) i pewnie niektórych gości.
Tak na koniec dzisiejszego wywodu, mam nadzieję, że nie tylko ja tak w życiu dziwacze:-)
pozdrawiam serdecznie, i do "napisania"

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...