Witajcie Moi Mili Podczytywacze :-)
Ostatnio miałam kilka miłych, spokojnych dni, takich wymarzonych zwykłych, nieśpiesznych dni.
W takie dni ma się czas choćby na to by pochodzić za drobiem, aż postanowi za pozować :-) do zdjęcia.
Jest czas na spacer po sadzie, skąpanym w południowym słonku i ..
krótkie odwiedziny w pobliskim lasku. Grzybków już niestety nie przyniosłam. Muszę się przyznać, że ze mnie kiepski grzybiarz. Grzyby znajduję w sumie tylko, gdy prawie się o nie przewrócę, więc raczej w czasie wysypu, a ten w mojej okolicy już zakończył się.
Po spacerze jest czas na przygotowanie domowych gofrów z moim dżemikiem malinowym. Strasznie jestem dumna, bo na reszcie udały się, wyszły pulchniutkie i chrupiące. Bazowałam na przepisie znalezionym tu , piszę, że bazowałam bo jak zwykle coś tam muszę zdziałać po swojemu, dodałam więcej białek.
Winogrona pięknie dojrzały, są słodkie i już prawie się nie trzymają, jutro wylądują w gąsiorku, będzie powoli robić się domowe winko.
Równie udanych zwykłych dni Wam życzę, a ja wybieram się teraz na odwiedziny po Waszych blogach. Odwiedzam Was systematycznie, tylko tak po cichu, więc czas to zmienić :-)








Ach,jak to miło mieć taki swój dzień,kiedy można niespiesznie robić to,na co ma się ochotę :)
OdpowiedzUsuńU Ciebie też pięknie jesiennie :)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń... zazdroszczę Ci tego nieśpiesznego bytu :)
OdpowiedzUsuńsuper masz z tymi owocami pod reka...
OdpowiedzUsuńPiękną jesień uchwyciłaś, a goframi narobiłaś mi smaku:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńGosiu, czy nadal tak nieśpiesznie żyjesz? Jaki masz przepis na takie piękne gofry? Czy możesz go zdradzić? Pozdrawiam cieplutko. Ania
OdpowiedzUsuńJak miło zaglądać w takie miejsca...
OdpowiedzUsuńSerdeczności ślę
piękna jesień u Ciebie Małgoś... u mnie w tym roku szybko zrobiło się brzydziorno...
OdpowiedzUsuńi te kuraki... cudne - cieszą oko
ha... nie umiem robić gofrów