Bidula naczekała się, oj naczekała. Zakupiłam ją prawie 2 lata temu na wystawkach w Słomczynie. Dość szybko zabrałam się za bielenie i przecierki i...na tym wena się skończyła, bo żaden wzór
mi nie pasował. Poleżała sobie w domu, później przeniosłam na strych. Po przeprowadzce i po trosze powrocie do decu odnalazłam ją na strychu w rodzinnym domku i przywiozłam do aktualnego królestwa:-).
Dzielnie zasiadłam do internetu w poszukiwaniu serwetek - udało się, jak tylko przyszły ( a przyszły ekspresowo :http://www.pasjaozdabiania.pl/index.php lub tu: http://allegro.pl/my_page.php?uid=24825615 )
Miks wzorów z 6 różnych serwetek, troszkę kropkowania, kilka warstw lakieru i gotowe.
Zdecydowanie potrzebna praca, bo dwa dni temu zaginęły kluczki do samochodu teściów...ja zachowałam spokój i czym prędzej przyniosłam kluczyki do mojego autka. Niestety teść jakoś się go obawia, bo sporo jest większe i inaczej wchodzi wsteczny niż w jego aucie, więc poszukiwał dalej...no i znalazł, po wyrzuceniu na stół całej zawartości torebki żony ( owa torebka, była już dwa razy przeszukana :-) )
Tak więc szafeczka jest zdecydowanie potrzebna, pozostaje tylko wyuczenie odruchu odkładania do niej kluczyków :-). Ja sama zawsze wkładam kluczyki do kieszeni kurtki, więc wiem gdzie szukać.
Życzę Wam przyjemnego wieczoru i lecę teraz popatrzeć, co u Was :-)




Zawsze podziwiam osoby z takimi umiejętnościami. Wyszło prześlicznie :)))) s.
OdpowiedzUsuńJest śliczna :)
OdpowiedzUsuńSzfeczka bardzo piekna!!
OdpowiedzUsuńurocza! kocham taki motyw kwiatowy!
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na moje rocznicowe CANDY!
pozdrawiam
http://paulapearls.blogspot.com/
Przepiękna!!!:)
OdpowiedzUsuńPrześliczna! Chorują dosłownie na taką :)))
OdpowiedzUsuń