Pokusa była silniejsza, uległam i kupiłam truskaweczki. Pochodzą z Hiszpanii, pachną pięknie, może nie są najsłodsze, ale żądza została zaspokojona :-). Póki co zjadłam tylko trzy, bo obawiam się, czy nie będę się drapać. W dzieciństwie pierwsze dni jedzenia truskawek kończyły się drapaniem i wysypką, ale i tak mnie to nie powstrzymywało :-)))...cóż zrobić ...trzeba się przyznać -jestem łakomczuchem.
Załatwiłam dzisiaj z dużym powodzeniem i bez stresu ważną osobistą sprawę ( powinnam to zrobić ponad miesiąc temu, ale znacie mnie już troszkę...no zeszło mi się ), więc tydzień zaczął się radośnie, aby tak dalej..
Poszłam też na łatwiznę i zakupiłam w Pepco ażurowe gotowce.
Owocnego poniedziałku Wam życzę !!!:-)))




Ale truskawy!!! Ja też ostatnio zerkałam na takie ale wiem ,że o tej porze roku te truskawki nie mają takiego naszego,ogrodowego smaku ;[ Jajka ażurowe bardzo mi się podobają.Muszę looknąć do pepco :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
truskawy ładne ale... osobiście takich nie kupuję... tym bardziej nie jem...
OdpowiedzUsuńna pewno na nawozach... nie wiadomo do tego jakich...
jajeczka urocze
buziaczki
Truskawy piękne i żeby doczekać naszych trzeba sobie jakoś radzić a od czasu do czasu to nic się nie stanie. Jaja całkiem fajniutkie.
OdpowiedzUsuńTruskaweczki wtrząchnęłam na drugi dzień, skoro nie było żadnej złej reakcji, a przy okazji w zamrażalce mojej mamy znalazłam jeszcze kilka opakowań zamrożonych takich z własnego ogródeczka, więc oskubałam mamusię i raczę się nimi :-)))
OdpowiedzUsuń