29.12.2014

Ale zonk!




Witajcie Moi Mili już w po świątecznym tygodniu :-)
Ogarnęliśmy dom po świętach ( po jutrze robimy domówkę na sylwestra, więc jutro czekają mnie kuchenne zadania), córcia śpi, a ja mam troszkę czasu na pokazanie własnoręcznie przygotowanych upominków do podarków świątecznych. I tu jest właśnie ten zonk, bo przygotowałam 8 pudełeczek ze słodką zawartością, a mogę pokazać tylko dwa, bo oczywiście reszty nie obfociłam. Ależ jestem zła na siebie. Dopiero jak je wręczyłam (dla bliskich z mojego miejsca pracy) i wróciłam do domu, to mnie natchnęło, że nie mam zdjęć ;-(


Tak poza tym jak to po świętach, dżinsy noszę na pasku, bo guzik się nie dopina...a od dzisiaj razem z mężem postanowiliśmy ćwiczyć. Dobra on już ćwiczy jakiś czas pompki i brzuszki, trochę biega, bo szykuje się pod koniec lutego na na narty w Alpy. Od dzisiaj ja dołączam najpierw przez 10 dni troszkę brzuszków i rozciągania, bo już czas wsiąść się za siebie po tej cesarce, w końcu 3 dni temu minęło już 7 miesięcy. Wczoraj Kornelce wyskoczyła do towarzystwa dolnym jedynkom, prawa górna jedyneczka. Jakaż ulga, bo znowu spokojniej śpimy w nocy,a córcia wczoraj po przebudzeniu z pół godziny sprawdzała języczkiem, co to takiego się wykluło w dziąsełku.

To ja teraz troszkę Was poodwiedzam i może wreszcie coś popiszę pod Waszymi postami, bo bywać bywam u Was często - nowe wpisy czytam w "namierzaczu" jak to mój tata mówi, ale nie lubię w nim pisać, bo mi się ta klawiaturka często zawiesza i znika w połowie pisania.

Miłego po świątecznego poniedziałku, a dla tych co mogą również wypoczynku :-)))

ps. wybaczcie taki troszkę nieład we wpisie, ale jak widzicie u mnie taki styl ostatnio..a może zawsze ;-)

9 komentarzy:

  1. Piękne herbaciarki! Decoupage to i moje hobby, które musiałam zarzucić z powodu braku czasu :(( Ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze do niego wrócę :)
    Szkoda, że nie zrobiłaś zdjęć - ale widocznie tak właśnie miało być ;)
    Pozdrawiam jeszcze świątecznie :)
    Pełnoletnia -właścicielka czarnego kota Stefana :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) strasznie mi szkoda, że nie mam zdjęć, bo byłam bardzo dumna z siebie, miały takie śliczne zimowe krajobrazy i dobrane kolorystycznie desenie na bokach.
      Dla Ciebie również przesyłam moc pozdrowień :-)

      Usuń
  2. Cudne prezenty przygotowałaś, miałam takie serwetki z pierwszego zdjęcia na świątecznym stole.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiało być na Twoim świątecznym stole pięknie, u mnie były zwykłe z zieloną choinką, bo zapomniałam o zakupie i poźniej, to wzięłam, co było. Również pozdrawiam

      Usuń
  3. Kochana,pudełeczka przepiękne!To pierwsze bardzo mi się podoba!! A ze zdjęciami ja tez tak mam,że przypominam sobie o tym już po zapakowaniu szyjątek ;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często pamiętam nim do kończe pracę, ale nie gotowej nie fotografuję, a później zapominam.
      Dla Ciebie również moc pozdrowień :-)

      Usuń
  4. Małgoś... widzę... widzę, że jesteś już sobą... hihi
    no bo jak nowe pudełeczka to... wróciła Małgosia...
    z schudnięciem daj sobie na luz... przyjdzie wiosna i zrzucisz samoistnie... zobaczysz...
    ściskam mocno !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Asiu, no tak spokojnie potchodzę do tematu, bo do póki karmię, to generalni bez szaleństw :-) , wiesz ja to zimowy człowiek jestem i jak zimą nie pójdzie, to na wiosnę zazwyczaj mi się nie chce;-) - taka to przekorna dusza we mnie mieszka i miesza mi w głowi:-)
      Dziękuję i dla Ciebie również przesyłam moc uścisków:-)

      Usuń
    2. Pamiętam, że jak byłam w ciąży to obiecywałam sobie, że max 6mc. i wrócę do dawnej wagi. Przyszedł toto, dał matce wycisk taki, że matka rano nie wstawała a zmartwychwstała z łóżka;))

      Teraz ma 17mc. a ja ciągle mam 7kg. na plusie.
      Za namową koleżanki, która nie potrzebuje zrzucać kilogramów a dla swego dobrego samopoczucia zaczęła ćwiczyć- spróbowałam i ja.
      Chodawkowska. Zawsze się śmiałam z jej fanów. A teraz ukradkiem ją ćwiczę.
      Najpierw skalpel- za lekko mi było. Skalpel 2- był ok. Ale ciągle mi było mało. Więc przeszłam do killera. Dziś był pierwszy raz. Dobrnęłam do połowy treningu, leżałam na podłodze i chciało mi się wyć;) To będzie to! Oby samodyscypliny wystarczyło:))))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony tu czas i każdą miłą treść :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...