Witajcie Moi Mili już w po świątecznym tygodniu :-)
Ogarnęliśmy dom po świętach ( po jutrze robimy domówkę na sylwestra, więc jutro czekają mnie kuchenne zadania), córcia śpi, a ja mam troszkę czasu na pokazanie własnoręcznie przygotowanych upominków do podarków świątecznych. I tu jest właśnie ten zonk, bo przygotowałam 8 pudełeczek ze słodką zawartością, a mogę pokazać tylko dwa, bo oczywiście reszty nie obfociłam. Ależ jestem zła na siebie. Dopiero jak je wręczyłam (dla bliskich z mojego miejsca pracy) i wróciłam do domu, to mnie natchnęło, że nie mam zdjęć ;-(
Tak poza tym jak to po świętach, dżinsy noszę na pasku, bo guzik się nie dopina...a od dzisiaj razem z mężem postanowiliśmy ćwiczyć. Dobra on już ćwiczy jakiś czas pompki i brzuszki, trochę biega, bo szykuje się pod koniec lutego na na narty w Alpy. Od dzisiaj ja dołączam najpierw przez 10 dni troszkę brzuszków i rozciągania, bo już czas wsiąść się za siebie po tej cesarce, w końcu 3 dni temu minęło już 7 miesięcy. Wczoraj Kornelce wyskoczyła do towarzystwa dolnym jedynkom, prawa górna jedyneczka. Jakaż ulga, bo znowu spokojniej śpimy w nocy,a córcia wczoraj po przebudzeniu z pół godziny sprawdzała języczkiem, co to takiego się wykluło w dziąsełku.
I
Miłego po świątecznego poniedziałku, a dla tych co mogą również wypoczynku :-)))
ps. wybaczcie taki troszkę nieład we wpisie, ale jak widzicie u mnie taki styl ostatnio..a może zawsze ;-)






Piękne herbaciarki! Decoupage to i moje hobby, które musiałam zarzucić z powodu braku czasu :(( Ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze do niego wrócę :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie zrobiłaś zdjęć - ale widocznie tak właśnie miało być ;)
Pozdrawiam jeszcze świątecznie :)
Pełnoletnia -właścicielka czarnego kota Stefana :)))
Dziękuję :-) strasznie mi szkoda, że nie mam zdjęć, bo byłam bardzo dumna z siebie, miały takie śliczne zimowe krajobrazy i dobrane kolorystycznie desenie na bokach.
UsuńDla Ciebie również przesyłam moc pozdrowień :-)
Cudne prezenty przygotowałaś, miałam takie serwetki z pierwszego zdjęcia na świątecznym stole.Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńMusiało być na Twoim świątecznym stole pięknie, u mnie były zwykłe z zieloną choinką, bo zapomniałam o zakupie i poźniej, to wzięłam, co było. Również pozdrawiam
UsuńKochana,pudełeczka przepiękne!To pierwsze bardzo mi się podoba!! A ze zdjęciami ja tez tak mam,że przypominam sobie o tym już po zapakowaniu szyjątek ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Ja często pamiętam nim do kończe pracę, ale nie gotowej nie fotografuję, a później zapominam.
UsuńDla Ciebie również moc pozdrowień :-)
Małgoś... widzę... widzę, że jesteś już sobą... hihi
OdpowiedzUsuńno bo jak nowe pudełeczka to... wróciła Małgosia...
z schudnięciem daj sobie na luz... przyjdzie wiosna i zrzucisz samoistnie... zobaczysz...
ściskam mocno !
Hej Asiu, no tak spokojnie potchodzę do tematu, bo do póki karmię, to generalni bez szaleństw :-) , wiesz ja to zimowy człowiek jestem i jak zimą nie pójdzie, to na wiosnę zazwyczaj mi się nie chce;-) - taka to przekorna dusza we mnie mieszka i miesza mi w głowi:-)
UsuńDziękuję i dla Ciebie również przesyłam moc uścisków:-)
Pamiętam, że jak byłam w ciąży to obiecywałam sobie, że max 6mc. i wrócę do dawnej wagi. Przyszedł toto, dał matce wycisk taki, że matka rano nie wstawała a zmartwychwstała z łóżka;))
UsuńTeraz ma 17mc. a ja ciągle mam 7kg. na plusie.
Za namową koleżanki, która nie potrzebuje zrzucać kilogramów a dla swego dobrego samopoczucia zaczęła ćwiczyć- spróbowałam i ja.
Chodawkowska. Zawsze się śmiałam z jej fanów. A teraz ukradkiem ją ćwiczę.
Najpierw skalpel- za lekko mi było. Skalpel 2- był ok. Ale ciągle mi było mało. Więc przeszłam do killera. Dziś był pierwszy raz. Dobrnęłam do połowy treningu, leżałam na podłodze i chciało mi się wyć;) To będzie to! Oby samodyscypliny wystarczyło:))))