24.07.2016

Taka sytuacja.


I stało się. Odważyłam się i jest. Będziemy się docierać że Śliniakiem. Na razie jest z nami od 5 godzin i jest moim cieniem:-)
Najtrudniejsze przed nami - poznanie się z Miśkiem z mniejszej odległości.
Z Parówkiem obyło się bez zgrzytów.

A teraz zapraszam na oglądanie lili mojej mamy. Było by parę okazów więcej, ale ten niszczyciel nie dał im szans.










5 komentarzy:

  1. Może się towarzystwo dotrze, piesio sympatyczny. Piękne lilie, wyobrażam sobie ten zapach.
    "KOTKI" Twoje zachwycające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie Misiek szczeka z kojca. Przez najbliższy tydzień będą się zaprzyjaźnić przez siatkę. Przy gabarytach Miska (kaukaz) boję się i Śliniaka.
      Dziękuję "koty" wyspane to w humorach aż miło.

      Usuń
  2. Kurczę, CzeKo, nie wiedziałam, że teraz nie pokazuje mi się, że u Ciebie jest nowy post. Dzisiaj to odkryłam! Wprawdzie dawno nie pisałaś, ale gdyby, to ja ciemna jak tabaka w rogu.
    Lilie są zjawiskowe, boszszsz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd wziął się Śliniak?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wlasnie, skad ten Sliniak? wszystkie zdjecia piekne...lilie a male Kociaczki uj!!!! szczesliwaś Kocie jest!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony tu czas i każdą miłą treść :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...