9.10.2011
szczęśliwy kto...
Szczęśliwy, kto z "Tepsy" stałe łącze posiadł :-) tyle mogę rzec na temat mojej nieobecności od kilku tygodni na blogu.
Oż, nawet nie wiecie, jak drażnią mnie te wszystkie reklamy "wszech obecnego" internetu, bo u mnie to akurat on jest, a jakby go nie było. Cholernie opornie działa to moje bez przewodowe łącze. Mam wrażenie, że rok, czy 2 lata temu było bardziej stabilne niż dzisiaj. Do tego wszystkiego przez ostatnie 2 tygodnie mój modem był w serwisie, więc netu nie miałam w ogóle.
Niestety póki, co zostaje mi tylko bluzganie i cieszenie się z tego, co mam, ponieważ nie mam i mieć nie chcę telefonu w Tepsie, to oni na moje pisemko o przyłączenie łącza odpowiadają w podobnym tonie, czyli, że się nie opłaca.
Byc może jakiś wyrąbisty modem + antena poprawiły by mi łączność i rowziązały problem, ale na razie finanse mi nie pozwalają na takie szaleństwa.
To tyle w kwestii wstępu dzisiejszego wpisu i usprawiedliwienia kilku tygodniowej nieobecności w blogowym świecie.
Ostatnie 3 tygodnie przeleciały mi tak szybko, że nawet nie zdarzyłam nacieszyć się przepięknym, słonecznym i iście letnim wrześniem, a tu już pierwsza dekada października minęła. Niestety w pracy gorący okres trwa od dłuższego czasu i trzeba cześć obowiązków zabierać do domu. Nawet nie wiecie, jak mi się tęskni za Bożym Narodzeniem i tym błogim, pełnym swobody czasem. Zastanawia mnie tylko, czy to normalne od połowy września "wyglądać" na koniec grudnia? :-)
W tak zwanych wolnych chwilach ( przeprosiłam moje pędzelki i serwetki sponiewierane latem) odreagowuje cały stresior skupiając się na wycinaniu wzorków z serwetek i ozdabianiem kolejnych osłonek.
A "na tapecie" są róże. Te w ogrodzie już powoli kończą kwitnienie i przygotowują się do zimowego odpoczynku.
Zatem z różanym motywem powstały 4 osłonki. Kolejne dwie są do zrobienia.
Jeszcze we wrześniu poczyniłam z późnych odmian brzoskwini konfitury. Zrobiłam też dżem z brzoskwiń i antonówki oraz w tym samym połączeniu kompoty. Pychota! Polecam, smakowo świetnie się komponują ze sobą te owoce! Niestety chyba do zimy żaden słoiczek nie doczeka, bo prawie codziennie otwieram słoiczek, traktuje zawartość blenderem dodaje wodę i po kilku "przysiadnięciach" do nocy kompocik znika:-).
Dzisiaj również pracowała z antonówką. Przygotowałam klika słoików pokrojonej w drobną kostkę z cukrem i cynamonem oraz kompoty z połączonej antonówki i gruszki.
I tak cały zbiór antonówki przerobiłam, ale sezon jabłkowy w pełni, więc zapewne coś jeszcze stworzę z innej kwaskowej odmiany.
Może Was zastanawiają, co ja tak wszystko pcham w te słoiki? Lubię jabłuszka i inne owoce, ale tego uczucia nie podzielają moje ząbki. Mam bardzo cienkie szkliwo (głupota młodzięczych lat) i przez to bardzo wrażliwe zęby. Po przegotowaniu kwasy owocowe stają się delikatniejsze i mniej podrażniają.
Ach jeśli chodzi o przetwórstwo powstała też nalewka brzoskwiniowa. nastawiałam ją prawie miesiąc temu i dzisiaj była rodzinna degustacja. Po pierwszych próbach z nalewką miętową na spirytusie ( jak dla mnie za bardzo procentowa i jej smak mi nie odpowiadał) postawiałam na lżejszą próbę na wódce. Co prawda tata uważa, że wyszedł mi taki "soczek", ale ja obstaje przy swoim i wolę tę delikatną wersję.
Powoli zbliżam się ku końcowi mojego dzisiejszego wpisu. Chciałam jeszcze na koniec pokazać Wam moje dwa pojemniczki na biurowe przydasie. Przygotowałam je w ramach małego upominku dla dwóch koleżanek za nieocenioną pomoc w arkanach Excela:-)
Teraz biegnę do Was, bo mam duże zaległości, a widzę, że mnóstwo wspaniałych nowych zdjęć i wpisów na mnie czeka, a niedziela niestety powoli kończy się i czasu na przyjemności już mało zostało.
Życzę wszystkim dobrego tygodnia!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Twoje osłonki z różami są równie piękne jak róże. Obyś nie miała już problemów z internetem. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńGigo dziękuję serdecznie!
OdpowiedzUsuńChciałoby się rzec za Pawlakiem (tym z Sami swoi"): nareszcie jesteś!
OdpowiedzUsuńMimo a może właśnie dzięki problemom z netem, mogłaś natworzyć TAKIE cuda:)Różane osłonki bardzo romantyczne, a pojemniki prześliczne:)
O przetworach nie wspomnę, bo gdy czytałam ich opis, ślinotoku dostałam;))
Buziaki
o i masz nastepna " szczęśliwa " z posiadania tepsy :) ja już na swoje szzcęście rozstałam sie z owym tworem i od dwóch lat jestem posiadaczka szybciutkiego neta radiowego !!!!! działa i w słońce i w deszzc a nawet w burzę !!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńA u mnie odwrotnie; tepsa świetnie, radiowy do niczego. Czyli, różnie bywa. Piękne osłonki,smakowite przetwory.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wszechstronna kobietę!
Piękne widoczki,różane osłonki cudne,a pojemniczki biurowe ech tylko pozadrościć:)
OdpowiedzUsuńTo się za Tobą naprawdę stęskniłam.:)! Długo Cię nie było Gosiu, ale ile ty w tym czasie nadziałałaś kobietko. A Twoje przetwory,smakowicie wyglądają! To już przecież niezliczone ilości słoików nam pokazałaś. Jak ja Ci ich wszystkich zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńOsłonki piękne wyszły. Śliczny wzór serwetek. A upominki dla koleżanek też śliczne. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)
No to nieźle nazbierało Ci się zaległości ;-) W każdym radzie witaj w klubie NORMALNYCH - również odliczam z niecierpliwością do Świąt ;-) Z tym, że chyba nowy "brzuszny" lokator ułatwi mi sprawę ;D i wolne będę miała już znacznie wcześniej ...więc nie wiem czy zasłużę na wolne ;D A naturalne pyszności - różności , mniam mniam ;D Pozdrawiam i życzę mniej złośliwości rzeczy martwych ...
OdpowiedzUsuńOsłonki różane ślicznie Ci wyszły :DDD Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńPiękne rzeczy tworzysz i to hurtem...
OdpowiedzUsuńa osłonki...miodzio...
pozdrowionka
Alicjo dziękuję, dziekuję:-) chwilo zawiesiłam fartuszek "na kołku" i nic w tym tygodniu nie zamknęłam w słoiczkach. Ale za to dzisiaj moja mama miała zabrać się za stowrzenie dżemu z owoców dzikiej róży i antonówki.
OdpowiedzUsuńJoasiu i Gaju chyba coś nakręciałam w tej mojej wypowiedzi. Nie mam tepsy i nie miałam. Tylko chciałam mieć, ale mi odmówiono przyłączenia, bo za duży koszt dla nich.
Radiowego internetu tez nie mam. Zakupiłam sobie kiedysiejszą erę. A tu jest niestety bardzo róznie z jakością połączenia. Niestety jak się mieszka na wsi, to o dobrych prękościach można tylko pomarzyć, albo posłuchac w reklamie.
Kasiu dziękuję za pochwałę moich prac.
Aniu miło słyszeć te słowa, bo ja tez się steskniłam. Chyba blogerr uzależnia;-) ciężko było przeżyć ten czas.
Sikorko bardzo mnie cieszą Twoje słowa. Jak dobrze, że nie tylko mnie się tak wyczekuje grudnia:-) Gratuluję serdecznie!!! A z dodatkowego wolnego korzystaj ile się da, bo jak mały "lokator" przyjdzie na świat, to za pewne wolnego czasu będzie mało.
Agatko i Joasiu dziękuję, te dwie następne nadal czekają, bo naszała mnie ochota na ramkę i szkatułkę, które w krótce pokażę.