...zjadłam dzisiaj poziomki, które hoduję sobie w zacisznym skrawku ogródka pod pnącymi różami.
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić moją powiększoną kocią rodzinę. Powyżej Maniek - prawdziwy przymilacz.
Tutaj Marlena - indywidualistka.
I Sid - ogromnie ciekawski mruczas.
Cała ta trójka miała jechać do nowych domów, ale jeden dom się rozmyślił, a z drugiego ja się rozmyśliłam- warunki jakie tam panują, absolutnie niedopuszczalne dla spokojnego życia kota. Jakoś dam radę nakarmić tę moją kocią 6-tkę i mam nadzieję, poradzić sobie z ich naturą. Ja i Mój Pies walczymy, aby to towarzystwo poznało reguły naszego "współlokatorstwa":-)
Ech..tak mi te całe dni mijają w pracy, że nawet nie mam kiedy pozachwycać się kolorami jesieni. Nadrabiam na Waszych blogach, takie cudne zdjęcia.Jeśli już mam trochę wolnych chwil, to spędzam je w sadzie,cel pobytu poniżej:-)
Na koniec fotka moich poziomek, przed konsumpcją prosto z krzaka:-)
Do "zobaczenia" i miłego tygodnia:-)
super! nie wiedziałam, że poziomki są jeszcze i w październiku!
OdpowiedzUsuńżycie & podróże
gotowanie
Olu też jestem zaskoczona, że te kilka krzaczków tak przyjemnie cały sezon ma pyszne poziomeczki
Usuńoj top duża serściowa rodzinka Ci sie stworzyła :)
OdpowiedzUsuńOj tak Joasiu, aż się zaczynam bac głaskac któregokolwiek, bo zaraz cała reszta nie wiadomo skąd się zjawia, żeby i ich pogłaskac, a na to już trzeba trochę czasu.
UsuńOstatnio musiałam zamknąc je w łazience, aby móc w spokoju pogłaskac psa, bo są bardzo zazdrosne i zaraz się wpychają pod rękę:-)
jakie cudne, słodkie kociaki :) a zdjęcie z jabłkami świetne!
OdpowiedzUsuńKejti dziękuję:-)
Usuń