Efekty pracy z dzisiejszego dnia. Ciasta przygotowałam na najbliższą niedzielę na komunię w rodzinie.
Z pierwszego jestem dumna, bo wyszło zgodnie z oczekiwaniami (moimi).Biszkopcik nasączony do tego maliny i krem jajeczny, cytrynowa glazura i gotowe.
Tu niestety nie poszło tak łatwo. Lukier wyszedł mi nie taki i spłynął z ciasta, więc zebrałam i dodałam żelatynę, niestety przy wyciskami nie był łatwy do współpracy, więc niestety efekt niezadowalający. Mam nadzieję, że nadrobi smakiem. W środku jest zielone ciasto przełożone cytrynową masą, wszystko otoczone bitą śmietaną.
Numer trzy łatwiutki,biszkopcik nasączony pomarańczowym sokiem z alkoholem, na to mandarynki z puszeczki, przykryte masą pomarańczową. Cieniutka warstwa bitej śmietany, herbatniki w czekoladzie, drug a warstwa śmietany, owoce kiwi i agrestowa galaretka. Przyjemne, owocowe orzeźwienie :-) Z aktualizuje zdjęcia jutro po pokrojeniu,
A tu w przygotowaniu paszteciki na jutrzejszy wieczór. Kolejne jeszcze się pieką, bo grono oglądaczy piłki nożnej jeszcze nie do końca jest mi znane. W najmniejszym składzie będzie nas dwoje i fura jedzenia, bo zrobiłam też naleśniki zapiekane z serem i parówkami. Jutro ( a właściwie to już dzisiaj) przygotuję czerwony barszczyk. A z racji meczyku piwo już się chłodzi.
Tylko ta pogoda...ech fatalna. Ma jeden prywatny plusik. Miałam kłopot, co zrobię w czasie upału z moimi nierówno opalonymi plecami...upałów brak, więc do sukienki założę bolerko i pleców nie widać. Oby tylko wypadało się do niedzieli, bo szkoda tych dzieciaczków.
Życzę dobrej nocy i miłej soboty :-)))





smakowicie ciasta wyglądają !
OdpowiedzUsuńpaszteciki również... ja też je czasami robię i schodzą prędziutko...
oczywiście jestem zagorzałym kibicem więc mecz jak najbardziej będę oglądać... ha... między tymi zespołami oglądałam z jakiś czas temu - mecz ligowy !
Życzę pięknej pogody w niedzielę. Ciastaka wygladają smakowicie i pewno takie będą. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńwypieki piękne, a pogoda na pewno się poprawi!
OdpowiedzUsuńAle się Gosieńko napracowałaś! Wszystko wygląda bardzo apetycznie:) Życzę miłego wieczoru i przyjemności z oglądania meczu i przegryzania zakąsek. Buziaki. Ania
OdpowiedzUsuńŚlinka mi pociekła na te paszteciki..
OdpowiedzUsuńDziekuję Kochane Kobietki! Paszteciki smakowały, do nich powstał domowy czerwony barszcz na rosołku (taki uwielbiam, no i meczyk zaliczony :-)
OdpowiedzUsuńOjej :) Tyle dobroci! A ja jestem totalnym antytalenciem jeśli chodzi o wypieki. :) Chętnie spróbowałabym tego zielonego ciasta. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń