6.12.2013
przewrót i mikołajkowy:-) prezent
Witajcie Moi Kochani!
Możecie ostatnimi czasy odczuć, że mój blog traktowałam po macoszemu. Bardzo Was przepraszam, obiecałam w poprzednim poście trochę wyjaśnienia. Upłynęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu.
Troszkę z przyczyn nie zależnych ode mnie, musiałam "zaprzyjaźnić" się z jedną z placówek NFZ i to dość znacznie, bo z noclegiem :-). Przeżyłam, chociaż jeszcze parę dni w domu trzeba mieć na odstresowanie i odespanie :-) chrapiących współtowarzyszek. Ja wiem, że kobiety potrafią chrapać, ale nie myślałam, że aż tak??? :-))) Niestety zapewne nie raz tam "zagoszczę", więc proszę o sprawdzone sposoby na te dźwięki. Zatyczki wystarczą?
Uśmiejecie się pewnie ze mnie, ale zawsze mój organizm mocno stresuje pozostawanie dłużej w "nowym" miejscu, i to uczucie wcale mnie nie opuściło do końca również i tej "wizyty". Cóż, pacjentem w szpitalu byłam ostatnio jakieś 31 lat temu, jako noworodek.I teraz byłam w podobnej sprawie :-) mam nadzieję, że wszystko się ułoży pozytywnie i w czerwcu zostanę mamą :-)))
Niestety na razie są pewne ciążowe trudności i trochę zmartwień, wiec proszę trzymajcie za mnie, a właściwie za nas kciuki :-). Moja mała fasolka ma 14 tygodni :-))) i chyba ma w sobie zdecydowanie charakter tatusia, a przy najmniej jego gitarę do spania. Kochani, ja chyba 2 miesiące z minionych 3 to przespałam. Moja "nieciążowa" norm wynosiła na dobę 5-7 godzin, a teraz cała noc i jeszcze parę "dobrych" drzemek w ciągu dnia. Teraz już troszkę mniej "drzemkuję", więc na pewno będę u Was i u siebie na blogu bardziej aktywna.
Będzie też troszkę czasu na powrót do hobby i zmalowania kilku drobiazgów do nowej przestrzeni życiowej. Mój Kochany Połówek ma swoje hobby i też potrzebuje na nie trochę czasu, więc żadne z nas nie ma "żalu" do drugiego o nie spędzanie całego wolnego czasu razem.
Właśnie o to chciałam Was zapytać, czy ja dobrze robię popierając taką ideę w związku, by każde z nas miało swój czas?
Obserwuję i słucham wypowiedzi koleżanek i kuzynek z kilkuletnim stażem małżeńskim i one w sporej mierze mają odmienne zdanie i twierdzą, że mi to bokiem wyjdzie. Połówek hobbystycznie jest piłkarzem, chodzi na treningi, sparingi, rozgrywki ligowe. Mnie się to podoba, latem często mu towarzyszę i kibicuję,jak trzeba podrzucam i odbieram. Podoba mi się, że spędza czas aktywnie, ma świetną formę, przy okazji wyżyje swoje męskie frustacje "kopiąc się" z kolegami z drużyny, więc i psychika zdrowa.
Fakt minusem jest, że rozgrywki są zazwyczaj w niedzielę po południu, więc nie zawsze pasuje, szczególnie jak jakiś wujek wpada z wizytą, a tu człowiek musi wychodzić i zazwyczaj to mnie przekazuje opinię na ten temat :-).
Druga zmiana w moim życiu, również pierwsza od narodzin przeprowadzka i zmiana miejsca zamieszkania. O tak, myśl o remoncie jest, ale z racji fasolki na razie w planach,odłożona na przyszły rok. Myślę, że jednak zdecyduję się na wiosnę 2015, bo nie chciałabym robić czegoś z doskoku, bo to zazwyczaj drogo wychodzi, a gruntownie i z rozmysłem, żeby starczyło na kolejne 30 lat :-).
To tak z grubsza Moi Kochani stali bywalcy.Mam nadzieję, że dotrwaliście i że dacie radę w najbliższym czasie znosić moje dopiski przyszłej mamy. Dla moich wytrwałych bywalców mam z racji Mikołajek candy. Jest to candy niespodzianka od dzisiaj do 15 grudnia 2013 do północy.Na pewno niespodzianka będzie zawierała coś świątecznego, coś słodkiego i coś wykonanego przez mnie. Zasady troszkę inne niż zwykle, bo jest to candy tylko dla obserwatorów mojego bloga i proszę po wyrażeniu chęci udziału w komentarzu pod poniższy postem nie umieszczać informacji na swoim blogu. Stąd też brak banerka.
Miłego wieczoru i trzymam kciuki, by wicher nie poczynił szkód nikomu z nas.
Udanych Mikołajek!!!:-):-):-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No to 3mam kciuki z całych sił,żeby wszystko poszło ok! Co do zajęć hobbystycznych małżonków-myślę,że każdy powinien rozwijać swoje pasje i zamiłowania.A sama napisałaś,że i ty się tym cieszysz i jak możesz to towarzyszysz mężowi więc jest ok :)
OdpowiedzUsuńNo i zgłaszam chęć udziału w candy :))
Trzymaj się !!!
Karmelowa dziękuję za kciuki:-) i widzę, że przespałam Twoją zabawę i wiele innych mikołajkowych niespodzianek na blogach.
UsuńAle już powracasz do "żywych" więc jeszcze czeka na ciebie mnóstwo blogowych cukierasów a teraz taki okres przedświąteczny-co rusz to candy :))
UsuńTrzymam za Was kciuki i zdrówka życzę! Ja pierwszą ciążę spędziłam w szpitalu, więc znam te niedogodności i strach, czy wszystko będzie dobrze. Najważniejsze dobre nastawienie i ciekawe lektury, tudzież niemęczące zajęcia :)))
OdpowiedzUsuńA że jestem obserwatorka bloga, to się ustawiam w kolejce do candy :)
Pozdrawiam serdecznie Ania
Aniu dziękuję, troszkę podniosłaś mnie na duchu, bo póki co, to mój strach ma co dnia większe oczy. O, tak dobra lektura ratuje życie, mnie towarzyszył Cejrowski i dzikie plemiona oraz dwuzłotówki na tv :-)
UsuńMoim zdaniem jeśli podzielasz zainteresowania Ukochanego a on podziela Twoje, a do tego jak możecie to robicie to wszystko razem to uważam, że jest jak najbardziej wszystko w porządku :) Problem jest wtedy gdy jednej osobie taki tryb życia nie pasuje, ale widać, że u was wszystko gra :)
OdpowiedzUsuńA na Candy się zgłaszam :)
Masz rację Justynko problem jest wtedy, gdy jedna z osób nie wie co ma zrobić ze swoim czasem, bo hobby brak, chęci do czytania też, a dzieci podrosły i już nie potrzebują tyle uwagi.
UsuńTrzymam mocno kciuki za Ciebie i Twojego maluszka. Ja uważam i zresztą tak robię, że każde z małżonków powinno mieć czas dla siebie. Z przyjemnością wezmę udział w candy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńGigo dziękuję :-) cieszą mnie słowa które piszesz:-)
UsuńGosiu, cieszę się że wróciłaś i to z tak cudowną nowiną:) Będę mocno trzymać za Was kciuki i wspierać dobrą myślą:) Choć od moich ciąż minęło już sporo czasu do dziś pamiętam zwłaszcza pierwsze trzy miesiące. Wrażliwość na zapachy, taką że mogłam chyba zastąpić psa tropiącego:) i ospałaść- zasypiałam w dowolnym miejscu prawie na stojąco. Jeśli chodzi o życie z połówką, ja nigdy mojej nie zabraniałam spędzać czasu z kolegami. U nas panowała pod tym względem równowaga, bo ja też czasem uciekam do koleżanek na babskie spotkania. Ważne jest zaufanie i rozsądek. Oczywiście na candy się zapisuję:) Pozdrawiam cieplutko. Ania
OdpowiedzUsuńAniu ta wrażliwość na zapachy to był pierwszy objaw,ojejku, ale to męczy, szczególnie gdy trzeba coś pitrasić. Niestety póki co ta nadwrażliwość mnie nie opuszcza.
UsuńW moim przypadku na spotkanie z kolegami często podwożę i odbieram Połówka, bo wszędzie dość daleko, a cóż to by było za spotkanie w męskim gronie bez piwka:-) Swoją drogą smaku piwa to mi czasami brakuje :-)
Gosik... nawet nie wiesz jak się cieszę... z tej Twojej maleńkiej fasolki ! niech zdrowo rośnie...
OdpowiedzUsuńa... mówiłam, że... mówiłam... hihi
lepiej powiedz co kociakami ?
Asiu nawet nie wiesz jak się cieszę, że mówiłaś i że się udało :-)
UsuńZ nami zamieszkał Zeus z moich towarzyszy. Kociaki zostały pod opieką rodziców, właściwie przeprowadziły się już prawie do nich, bo rodzice troszkę przebudowali układ domu i połączyli obydwie części. Kociaki widzę, że są zadowolone tym bardziej, że rodzice mają swoje 3, więc teraz mają 8 pod opieką. Odwiedzam często rodziców, podrzucam karmę dla tej mojej brygady i pierwsza rzecz to wygłaskanie kociaków, szczególnie Julian się upomina, który raczej nie przepadał za pieszczochowaniem.
Trzymaj się dziewczyno! Masz fantastyczny czas przed sobą! Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję Joasiu, czekam z niecierpliwością na te niezapomniane "kopniaki" :-)
Usuńserdecznie pozdrawiam
trzymam mocno kciuki, ja mam to za sobą i od 4m-cy ciesze się z małego Olka:) a rodziłam jak byłam 6 lat starsza od Ciebie, też w trakcie było niewesoło, ale można:)
OdpowiedzUsuńzapisuję się na candy:)
Olu Twoje słowa dodają ciepła i otuchy, mam nadzieję, że mnie też się uda mieć swoje Małe Prywatne Szczęście:-)
Usuńcieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i małego Olka :-)
To wspaniała nowina, czerwiec to cudny czas na maleństwo.
OdpowiedzUsuńRemont przed Wami, przede mną też, aż mam gęsią skórkę na samą myśl o tym. Nie lubię, nie lubię!
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję Krysiu, niedawno rozmawiałam z koleżanką, która rodziła w minione lato i też twierdzi, że na prawdę jest wtedy o wiele łatwiej z maleństwem, bo spacer i klimatyzowanie to czysta przyjemność, teraz gdy zima to już większa wyprawa.
UsuńGosiu, ogromne gratulacje!!!!!! Kciuki trzymac będę (nie tylko te u rąk;))) Na chrapanie nie ma mocnych, zatyczki nie wystarczą;)) podczas mojego pobytu w szpitalu wszystkie kobitki chrapały, ale na noc dawali nam środki nasenne, więc przesypiało się cudze i własne chrapanie;))
OdpowiedzUsuńMam długi staż małżeński więc wiem z własnego doświadczenia, że należy miec własne pasje i im się oddawac. Jestes mądrą kobietą, pozwalając"Połówkowi"realizowac się w tym, co lubi.Tym bardziej, że jest to sport a nie przesiadywanie w barze;)))
Tak po cichutku powiem Ci, że facetowi trzeba od czasu do czasu popuścic linki;))))
Jestem obserwatorką, czyli mogę wziąc udział w Twoim candy, prawda? Więc ustawiam się w kolejce i czekam cudu;))
Buziaki:)))
Alu dziękuję, trzymaj, trzymaj na pewno się przyda. Oj to nie pocieszyłaś mnie z tych chrapaniem. Ja nigdy nic na sen nie brałam, więc może i melisa mnie uśpi. Póki co, ja nie chrapię, pytałam Połówka, ale to pewnie dzięki temu, że zazwyczaj śpię na boku, a wcześniej głównie na brzuchu.
UsuńOczywiście, jak najbardziej moje candy jest dla moich bywalców, więc zapraszam :-)
Moja droga:)jestem już długo po ślubie i powiem Ci że to bardzo dobrze,że Twój mąż ma swoje zainteresowania,a Ty swoje i że to w sobie szanujecie.Każdy człowiek poza życiem codziennym z jego obowiązkami powinien mieć swoją odskocznię,a jeśli jeszcze znajdzie partnera który to szanuje to pełen sukces,więc nie zabraniaj mężowi jego pasji:)prawda ,że czasem jest to denerwujące ,że weekend ,gdzieś by się pojechało,a tu rozgrywki:)ale to jest zdecydowanie lepsze niż snujący się w dresie facet z pasją pilotarzu zwanego inaczej capingiem:))
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za fasolkę i za Ciebie,myśl pozytywnie a wszystko się ułoży dobrze:))
A niespodziankę chętnie przygarnę:))pozdrawiam cieplutko:))