Dwa pierwsze to przy moim domku, już prawie pełnia kwitnienia. Ziemię mam tu lekką, piaszczystą.
Na zdjęciach poniżej Alchymist w moim starym ogrodzie, czyli u moich rodziców. Tu ziemia jest ciężka, gliniasta, zimna. Róża dopiero nieśmiało rozpoczyna kwitnienie. Te dwa ogrody dzieli 11 km odległość, a warunki są tak różne, jakby prawie inna strefa klimatyczna:-)
Moimi faworytami na kolejny sezon do zakupienia i umieszczenia w dobrym miejscu są:
Giardina, którą widziałam u Grażynki:
Pashmina wypatrzona u Ani:
Miłego tygodnia, choć domyślam się, jak ciężki i trudny jest powrót do pracy po świątecznym lenistwie;-)






Twoja Alchymist jest zjawiskowa :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam seredcznie,
Dziękuję Grazynko, oglądam ja pare raz dziennie i fotografuje, bo przeciez kolejny raz dopiero za rok...
UsuńYour roses are fantastic. Stunning flowering and wonderful colours! I can smell them :)!
OdpowiedzUsuńHappy days and all my best
Elisabeth
Dziękuję bardzo Elu:-)
Usuńpiękne :)
OdpowiedzUsuńWszystkie róże mają w sobie mnóstwo magii...no może poza moją różowa:) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńCzemu Twoja różowa nie ma w sobie magii? Skąd taka myśl?
UsuńPiękne róże i już kwitnące. U mnie są dopiero pąki. :( . Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńGigo moje tez kwitną o innym czasie, ta u rodziców dopiero zaczyna. Ta u mnie juz jest w pełni kwitnienia.
UsuńDuzo zależy od gleby, stanowiska no i regionu.inne odmiany dopiero otwierają pąki.