Dziś chciałam się podzielić odczuciami moimi i mojej współlokatorki "Czarnej" na temat zimy.Ma już dość, co widac na załączonej fofografii:-)
Ja w zasadzie lubię zimę, ale raczej troszkę łagodniejszą...taką z metrem śniegu, temperaturą -5 i co najważniejsze bezwietrzną...moje wiekowe autko zdecydowanie też. Dzisiejszy wiatr i mróz dał mi się we znaki i czuję, że najbliższe dni wolno-świąteczne trzeba będzie poświęcić na kuracje zatokowe. Problem jest od dawna, zawsze zaleczony, nigdy nie wleczony...niestety jakoś brakuje mi sił na siedzenie w poczekalni, bo tam to dopiero można się rozchorować...
Czasami przychodzi mi myśl o migrenie, kryjącej się za zatokami, ale porzucam ją równie szybko, jak się pojawia.. czy w dzisiejszych czasach istnieje taka przypadłośc jak migrena?
Jak już wiadomo moje oczarowanie różami trwa nadal i stąd próba naniesienia ich na plastikowe osłonki. Przyznam się, że nie bardzo mi się "pracowało" z tym tworzywem ( w połowie mi się "odechciało"), tak więc rezultaty nie są zadowalające. Uspawiedliwiam się tytułem nowicjusza:-)
Życzę jutro wszystkim dobrej pogody i udanej zabawy podczas witania Nowego Roku.
.





... u Ciebie nie wiosennie jak u mnie ale wrecz lato!!!!
OdpowiedzUsuńRöze w pieknym rozkwicie!!!!!
Ach, jak ja czekam na to lato!
Milego dnia:)