3.01.2011

..temat rzeka...?

Od kilku dni (chyba ze zględu na wszechobecne podsumowania) zastanawiam się nad urządzeniem świata.
Nie, to nie ja go mam urządzać, nurtuje mnie to jak go stworzono?
Co jest ponadczasową normą, a co dziwactwem..?
Mamy 2011, a ja słuchając pewnej historii z życia dwudziestoletniej dziewczyny, mam wrażenie, że chyba tylko data w kalendarzu ulega zmianie, ale charaktery i mentalność ludzi w każdym pokoleniu taka sama.
Zawsze uważałam ( i pewnie tak będzie do ostatniego tchnienia), że poszukiwanie "drugiej połowy" to sprawa dwójki zainteresowanych, a wybieranie przez rodziców kandydata to jakieś średniowiecze (ewentualne scenariusz tasiemca)  i nie dotyczy już naszych czasów.
Z przykrością przyznaję, że myliłam się ( opowiem w mocnym skrócie)...ot, na pozór normalna, zdrowa rodzina z dwójką dorosłych dzieci.
Wszystko jest dobrze, do póki w życiu córki nie pojawia się fajny chłopak. Podoba się jej, jego zaradność opiekuńczość, poczucie humoru, jak to w życiu już bywa zakochuje się ( pomimo, że uf kawaler z wyglądu nie jest "plakatowym" chłopcem) i to z wzajemnością.
Wszystko jest na dobrej drodze do jakiś poważniejszych  kroków, gdyby nie pierwsza wspólna impreza z rodzicami dziewczyny. Jakoś rodzicielka wytrzymała ten dzień, ale po powrocie do domu wyraziła swój pogląd na temat młodzieńca, jego urody..a chyba przede wszystkim zasobności portfela i reszty majątku. W końcu rodzice już wybrali ( mają na oku) przystojniejszego i z odpowiednimi zasobami..
W rezultacie "zatruwania życia" córka po kilku tygodniach nie spotyka się już z tym chłopcem i chyba obecnie z żadnym.
Nie chodzi mi w tej historii o to, czy to był ten jedyny, czy też jeszcze nie, ale o zachowanie starszyzny.
Skąd w ludziach taki jad i zapędy?
Czy to, co nazywamy szczęściem można przeliczyć na pieniądze?
Pytanie nie nowe, ale zawsze pojawia się w moich myślach, jak słucham opowieści pokoleniowych różnych rodzin.
 Dziś przedstawiam moją puszkę. W założeniu miała byc małym prezentem dla koleżanki, ale ze względu na pewne niedoskonałości w sztuce wykonania, pełni rolę pojemnika na tartą bułkę w mojej szafce.
Upominek dla koleżanki na pewno powstanie, ale na razie jestem na etapie zbierania pomysłów i oczekiwania na przypływ weny:-)
Życzę wszytkim przypływu twórczej weny i udanego tygodnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony tu czas i każdą miłą treść :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...