święta niestety już prawie za nami. Nadal nie rozumiem, czemu ta sama ilość czasu spędzona w jakieś poczekalni dłuży się i ciągnie, a spędzona z rodziną na rozmowach ucieka nie wiadomo kiedy. Ech jaka szkoda, że te spokojne i dobre świąteczne chwile czas pożegnać.
Przy okazji rozmów nad rodzinnym albumem wygrzebałam kilka fotek z dzieciństwa.
Po prostu muszę się Wam pochwalić - Od razu widać, żem urodzony kierowca:-)))
Powyżej na rowerku ( chyba jednym z pierwszych, jakie miałam), a poniżej moje
ulubione - na komarku mojego dziadka.
I tak mi zostało do dzisiaj -uwielbiam jeździc (aktualnie praktycznie tylko autem), ale pod warunkiem, że to ja prowadzę:-)
A jak to wygląda u Was?
Na tych dwóch fotkach widać prawdziwą zimę, tak gdzieś z lat 60-tych.
serdecznie Was pozdrawiam Kochani i mam nadzieję, że święta i powrót do domu przebiegły spokojnie.




hej...
OdpowiedzUsuńmam foty z dzieciństwa na motorze taty...
a zima w latach 60-tych to dopiero była zima; znam ją z opowiadań rodziców i dziadków...ponoć bardzoooo mroźna
pozdrowionka
Gosiu, ja lubię prowadzić ale jakoś bez fascynacji. Bardzo lubię jeździć bocznymi drogami, bo przy okazji można zobaczyć coś ciekawego. Na autostradach jest nudno i zasypiam.
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to kiedyś uwielbiałam jeździć pociągami, zajmowałam zawsze miejsce przy oknie z książką w ręku. Oj, w czasach studenckich przejechałam tak pół Polski. Dziś raczej nie przepadam za pociągami. Tak się jakoś ta nasza rzeczywistość zmienia. A zimy, no ja pamiętam i te dawne , ale i tę z zeszłego roku. Też śniegu było tyle, że dość miałam codziennego porannego odśnieżania samochodu. W tym roku więc mamy troszkę odpoczynku. Fajne fotki pokazałaś i widać, że skupiona byłaś na jeździe, a nie na pozowaniu.Pozdrawiam cieplutko. Ania
Asiu ja też znam tylko z opowieści, i za taką zimą nie tęsknię, ale za taką z -5 i 20 cm śniegu to tak.
OdpowiedzUsuńAniu ja mam tak samo, jak gdzieś się wybieram to staram się jechac mniej znanymi drogami, żeby coś zobaczyc, chociaż by to jak wygląda wieś w mazowieckim, a jak w podlaskim,czy dolno-śląskim. Nie lubię się wtedy spieszyc ( chociaż niestety mam " ciężką nogę"- staram się od jakiegoś czasu walczyc z tym uzależnieniem)i zawsze taką podróż planuje z zapasem czasu na postoje.
Do tras szybkiego ruchu masz rację, jak jest mały ruch pojazdów, to pomimo, że komfotr jazdy jest bardzo dobry i prędkośc zazwyczaj duża, to ma się wrażenie, że się człowiek wlecze.
Aniu do 30 stopniowych mrozów i metrowych zasp przed garażem też nie tęsknię, ale troszkę typowej zimy, to by się przydało.
Ja uwielbiam prowadzić , jeżdze na przemian wanem, busem i małym autem . W międfzyczasie jeździłam tez quadem i małym sportowym i duzym przeprawowym , był tez motocykl :) o rowerach nawet nie wspominam . Pamietam, że jeździć uczyłam się na dziadkowej ukrainie pod ramą !!!!! Ty widze juz miałaś wypasiony rowerek nawet z bocznymi kółkami :)
OdpowiedzUsuńNo super, pozdrawiam.papa
OdpowiedzUsuń