..jak kot palił fajkę..
to moja ulubiona wyliczanka z dzieciństwa, może dla tego, że bardzo często opowiadał mi ją mój dziadek, gdy do nas przyjeżdżał. Siadał na ławeczce, obowiązkowo z dymiącym papierosem, ja w tym czasie mogłam poudawać na jego komarku, że jeżdżę..chyba miałam z 4 latka...to były czasy..:-)
Jak dobrze, że mamy wspomnienia..dzisiaj dziadzia już nie ma, komarka też nie, nawet po ławeczce nie ma śladu..ale najlepsze wspomnienia z dzieciństwa w mojej głowie zostały...
Taką książeczkę odkryłam dzięki Edytce, jak tylko ją u niej zobaczyłam, przeszperałam net i mam. Jest świetna, wszyscy domownicy zachłannie czytali wyliczanki :-)
Oto kilka z nich:
Przy okazji szperania w księgarniach, znalazłam kilka tytułów, które koniecznie muszę nabyć dla mojej latorośli. Na pewno podzielę się wrażeniami w przyszłym miesiącu:-)
Moje zimowe serducho, dokończone dopiero po świętach, więc na przyszły rok jak znalazł:-)
Oj tęskno mi za śniegiem...i sanki się grzeją od miesiąca..
Wszystkiego dobrego dla wszystkich Dziadków w dniu ich święta!!!:-)))










fajne ilustracje!
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi o wyliczankach :) ciekawe czy współczesne dzieci jeszcze wyliczają ... Bardzo fajna książka :)
OdpowiedzUsuńAga wyliczają, może nie wszystkie, ale były u mnie ostatnio kuzynki męża, mające 10 i 12 lat i były zafascynowane książką :-)
UsuńNarobiłaś mi ochoty na kupno tej książeczki:) bardzo fajne rymowanki! Serduszka prześliczne!!!
OdpowiedzUsuńPolecam Gosiu, ja kupiłam w bonito w necie w bardzo dobrej cenie.
UsuńJa też, ja też mam tą książkę z wyliczankami! Jest przeoptymistyczna!
OdpowiedzUsuńTwoje serca mocno zimowe, mocno świąteczne i mocno piękne:-)