Co musiało się kiedyś stać. Nikt nie jest winny prócz samego użytkownika czyli mnie. Buuu..:-(
Straciłam chęć do wszystkiego, bo przez 10 dni gniewalam się sama na siebie. Teraz powoli się godze że swoim gapowatym ja.
A ja nie lubię wydawać pieniędzy na takie naprawy, bo skoro uszkodzona część kosztuje 20-30 zł to czemu serwisy chcą 200 za wymianę?Chyba kogoś tu poje..nie tylko w rządzie.
Zresztą musiałabym wydać resztę mojej rezerwy na ten miesiąc. Sięgać do portfela męża nie zamierzam, bo i tak za dwa miesiące będziemy już tylko na jego utrzymaniu przez najbliższe 2 lata nim obydwa bąble pójdą do przedszkola.
Trochę się zastanawiam jak moja psycha sobie z tym poradzi. Zawsze zarabialam na swoje wydatki od skończenia podstawówki.
Jakoś przetrwam te awarie urzadzenia, co ludzi prawie zastepuje, oglądam na yt filmiki jak zrobić to samemu i może jakaś noc zarwe i zrobię. Tak to musi być głęboka noc, gdy moi pomocnicy śpią.
To zagmatwalam. Rzecz dotyczy pięknego lotu i plasniecia i jeszcze takiego dźwięku jakiego do tej pory nie było ( bo leciał już nie raz). I odwrocilm po lądowaniu, a tu piękny pajaczek po całości się do mnie uśmiecha i kluje w paluszki. Najważniejsze że dział. Parę drobinek wypadło. Resztę przykryłam folijka i okleilam taśma. Działa choć teraz pisanie to już sztuka. Czytanie i oglądanie tez, choć idzie z tym latwiej, więc łączności że światem nie stracilam, tyle że będę teraz biernym podgladaczem.
Taki to los spotkał mojego smartfona LG Leona. Z umowy wynika że za dwa miesiące chyba są się wziąć jakiś nowy sprzet, to jakoś przeżyje.
Mam jeszcze mojego staruszka HTC który net znosi tylko do popatrzenia. Przy próbie pisania rozłacza stronę. Jakoś dotrwam.
Za zaistniałe błędy przepraszam. Poprawie jak kiedyś odpale lapka. To też przy zarwaniu jakiejś nocy, bo młody jest na etapie wciskania guziczkow skoro my możemy to i on też chce. Niestety mniej precyzyjnie bo po 3 do 5 na raz;). Tak więc lapek odpoczywa.
Miłego popołudnia! Pa!
Ps. Na zaległe maile też odpisze, tylko zbiore się jakoś do tego.

Wspólczuję. Najważniejsze, że łączność ze światem utrzymana.
OdpowiedzUsuńNo jest ale jakoś żadna:-(
UsuńNo masz ci los. Dwa miesiące to jeszcze pół biedy. Zaczekamy.
OdpowiedzUsuńTak się przyzwyczaiłam do PK, że ciężko:-( wygadać się trudno
UsuńDożyjesz przez ten czas😀
OdpowiedzUsuńOlu jak bez ręki. Nic sprawdzić nawet godziny, bo noszenie teraz w kieszeni odpada.
UsuńZaczynamy zwariowany czas przed świętami więc dużo przygotowań , mało czasu wolnego , dasz radę.Powiem Ci lepszy numer, zięć odbierał telefon i w salonie wypadł mu z ręki do domu dojechał z siateczka. Meli ubezpieczone szkło ale wymiana może być po czterech miesiącach.Plastry, taśmy poszły w ruch i ma niepowtażalny model.Buziaki, uszy do góry.Piękny banerek
OdpowiedzUsuńJa się nie spinam świętami. Sprzątam na bieżąco, okna myje raz na miesiąc, no zostaje strojeni, ale to raczej tydzień przed i gotowanie również ze 2-3 dni przed.
UsuńMyślę nad pierniczkami do ozdabiania z córcią. Chyba się skuszę i zrobię w weekend.
Cześć Gosiu, jesteś i tak bardzo dzielna. Trwasz na blogu, a u mnie w Zaciszu coraz ciszej. A sprzęt to robią chyba specjalnie taki mało trwały. Pozdrowienia cieplutki dla Was😄
OdpowiedzUsuńAniu staram się. Fejs i Insta to nie ten klimat i na tym pierwszym bywam mało, a na drugim wcale. Tu mi najlepiej:-)
UsuńDasz radę!:)
OdpowiedzUsuńStaram się ;-)
UsuńSzkoooda:)
OdpowiedzUsuń