Ta mina mówi wszystko.
Spadaj i nie lubię Cię.
Jeszcze w południe mój mąż mówił do Śliniaka, że mu się pofarciło. Ciepełko, pełna miska, pieszczochowanie, wygłupy w przeciąganie liny z Bączkami...a za chwilę stwierdził, że nie Śliniaku, Ty nie wiesz co Cię czeka...
Postanowiłam, umówiłam i już po zabiegu. Akurat tak wyszło, że jesteśmy sami ze Śliniakiem. Jest troszkę zmęczony po narkozie, ale już próbował zdejmować kołnierz i sięga by wygryźć szwy.
Dziś cały dzień post, tylko małe śniadanko mógł zjeść. Najbliższy posiłek jutro rano.
Musi być dzielny, choć przypuszczam, że jutro już przeciwbólowe nie będą działać i będą go szwy ciągły. W poniedziałek wizyta na antybiotyk i oglądniecie psiny fachowym okiem.
Jestem zadowolona, że choć ten jeden kłopot został wykluczony i ucieczek do suczek nie będzie.
Niestety tym w pogoni za śladem zwierzyny nie jestem w stanie zapobiec, bo to już jest w charakterze łowcy. Widzę jednak, że od kiedy jest zimno, to nie bardzo czuje się taką potrzebę. Poleci się,ale na 10 minut i już wraca do nogi.
To miłego wieczoru, jadę odebrać rodzinkę;-)


Mam nadzieję, że zabieg pomoże i Ślinik nie będzie już tak biegał za psimi dziewczynami :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie zdążył ( chyba) pobiegać za dziewczynkami. Ucieczki były z kompanem w celach turystycznych;-) i smierdziuchowych, czyli w poszukiwaniu największego smrodu w okolicy bo wytarzsniu się w nim.
UsuńOj, biduś! Ale trudno, siła wyższa. Nie będzie sprawcą wielu ciąż:))) jednak aniołem od tego nie zostanie, nie ma się co łudzić...
OdpowiedzUsuńPrzez najbliższe 10 dni będzie taka namiastka aniołka. Przez ten kołnierz to nie chce mu się wycieczek;-)
UsuńNo tak...najlepsza przyjaciolka to na razie nie bedziesz ;)
OdpowiedzUsuńBiedny Sliniak, tyle zabawy mu minie....I cale szczescie!
Jednak miłość platoniczna zwyciężyła i jestem naj kumpla.
UsuńMoże trzeba było poprosić o zastrzyki przeciwbólowe do domu? Umiesz zrobić sama? Daje się podskórnie, to w miarę proste, a zwierzak nie cierpi.A zastrzyki można na ogół trzymać przez kilka dni w lodówce.
OdpowiedzUsuńNiech mu się goi "jak na psie" :)))
Wet dał mu środki na noc. Dziś zupełnie nic mu nie było potrzebne. Czul się doskonale. To chyba z glodu nie miał humoru. Po śniadaniu bawiliśmy się w ganianego i przeciąganie liny.
UsuńWidać, że zmęczony... Ale za kilka dni zapomni o tym, co się stało :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Już dziś od rana było po staremu. Tylko jeszcze nie opanował tego kolnierza.
Usuńzabieg zawsze minimalizuje ' męskie ' zapędy... hihi
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Małgoś :)