12.06.2015

truskawkowy gigant

Takiego truskawkowego giganta znalazłam w truskawkowych wiadomościach. Jest obecnie największą truskawką wpisaną do Księgi Guinnessa, pochodzi z Japonii, poprzednia o wadze 231 g pochodziła z Anglii i królowała na piedestale przez 32 lata. Więcej informacji znajdzie TU i TU. Oglądam bacznie moje owocki w ogródku, ale póki co trzymają się standardowych wielkości :-)
Przy okazji garść truskawkowych pomysłów:
śliczna ta powyżej 

ale aktualnie to tylko w takiej brzuchalek mogę zmieścić :-)

te buty ...

Miłego i Wam życzę Słonecznego piąteczku :-)))
U mnie praży i na razie chmurki nie widać. Zresztą tak już od trzech dni, więc podlewanie co wieczór zajmuje mi godzinkę, ciekawy może być rachunek za prąd, na szczęście woda ze swojej studni.

10.06.2015

praca marzenie :-)

Jakież ogłoszenie znalazłam dzisiaj rano w necie, o matko, ależ się rozmarzyłam...spacerowało się po Jugowie i okolicach Zygmuntówki...aż zadzwoniłam do mojego M. że może nie czekajmy do emerytury z tym marzeniem o domku w górach...

Zresztą TU zobaczcie same, co to za propozycja :-)))
i kilka fotek obiektu:

I jak jest ktoś chętny na taką zmianę?:-)





8.06.2015

jaśnie panująca Alchymist


 Witajcie, dzisiaj kilka zdjęć mojej ulubionej róży Alchymist :-))).
Dwa pierwsze to przy moim domku, już prawie pełnia kwitnienia. Ziemię mam tu lekką, piaszczystą.
Na zdjęciach poniżej Alchymist w moim starym ogrodzie, czyli u moich rodziców. Tu ziemia jest ciężka, gliniasta, zimna. Róża dopiero nieśmiało rozpoczyna kwitnienie. Te dwa ogrody dzieli 11 km odległość, a warunki są tak różne, jakby prawie inna strefa klimatyczna:-)





Moimi faworytami na kolejny sezon do zakupienia i umieszczenia w dobrym miejscu są:
 Giardina, którą widziałam u Grażynki:

Pashmina wypatrzona u Ani:


Miłego tygodnia, choć domyślam się, jak ciężki i trudny jest powrót do pracy po świątecznym lenistwie;-)


4.06.2015

tak świątecznie i tak pięknie...


 ...rozkwitły maki, cudne olbrzymy z całą masą gotowych do cieszenia oczu pąków.
Królują w przydomowym ogródku swym bijącym po oczach kolorem, a przy tym prezentują się niebywale okazale. Jestem oczarowana ich urodą.

Wystarczyło kilka ciepłych nocy i wszystkie kwiaty otwierają pąki na potęgę.

Moja królowa też, może już na niedzielę będzie cudownie oblepiona kwiecień. Uwielbiam tę róże, a w tym roku bez żadnych strat przetrwała zimę, żaden dwuletni pęd nie zmarzł, więc pąków jest co nie miara.
Kochane moje Kobietki: Agnieszko, Joasiu, Beatko,Aniu, Klaudio, Alicjo dziękuję Wam za to, że nadal ze mną jesteście i zaglądacie i odzywacie się tu u mnie. Pięknie Wam dziękuję za cudownie ciepłe słowa pod poprzednim postem :-)

2.06.2015

i co dalej?

Witajcie po 3 miesięcznej ciszy na moim blogu. Nie wiem, czy zaglądacie tu jeszcze, czy też jest Wam to obojętne, ale jeśli jest choć jedna zainteresowana duszyczka to uprzejmie donoszę, że powoli powracam do blogosfery w powiększonym składzie, a konkretnie w 19 tygodniu ciąży. Uwaga będę biadolić i użalać się nad sobą, bo wszystkie dolegliwości jakie mi dokuczały podczas pierwszej ciąży teraz występują z mega siłą. Na szczęście teraz odpuściły, więc mam jakieś dwa miesiące spokoju, oczywiście oprócz zapachowstrętu, ten jest mym wiernym kompanem ;-).
Najzabawniejszą dolegliwością jak i poprzednio jest dla mnie odczuwanie mdłości na widok komputera. Nie wiem o co chodzi, ale w pierwszym trymestrze odrzucało mnie natychmiast po włączeniu. Oj odpoczął sobie nasz laptopik, wręcz pokrył się warstwą kurzu:-), tak jak mój blog. Teraz powoli sprzątam, oczywiście w towarzystwie córci, więc dni sprzętu mogą być policzone.
Kornelka ma już roczek i tydzień i jest po prostu wszędzie :-) jak każde dziecko w tym wieku interesuje ją wszystko i nie wielu rzeczy się boi. Jedyne, co ją odstrasza to hałas, nie lubi gdy jest zbyt głośno. Jest cudownym szkrabem od którego jestem uzależniona, a przecież czeka nas kilkudniowa rozłąka za parę miesięcy i ja już to przeżywam i modlę się by wszystko poszło dobrze i było to faktycznie kilka dni, a nie miesięcy.
Niestety jest i taka groźba, bo mój organizm znowu się buntuje od samego początku. Najpierw prawie dwa miesiące leżenia plackiem, bo był duży krwiak, ubłagane by w domu nie w szpitalu, bo małe dziecko w domu. Udało się krwiak się wchłonął, lekarz pochwalił, a łatwo nie było, bo cała rodzina musiała zajmować się Kornelką w sensie noszenia i chodzenia na spacery. W efekcie córcia rozpieszczona totalnie, weszła na głowę wszystkim opiekunom i wymusza na nich wszystko, co zechce. Ja nie ustępuję jej od samego początku i potrafi być przy mnie grzeczna, zająć się zabawkami, ale tylko gdy jesteśmy same, bo jeśli jest w pobliżu "miękki grunt" w postaci babci, dziadka czy taty to od razu rączki do góry i paluszek wskazuje gdzie i co chce, ewentualnie krzykiem pogania, jak "ofiara" się ociąga :-))).
Mnie lekarz zabronił dźwigać i oczywiście nakazała odpoczywać, polegiwać, bo krwiak się wchłonął, ale skurcze są nadal i przy każdym wysiłku nasilają się uciskając maleństwo. Ciężko jest przestrzegać, gdy zostajemy na cały dzień same, a teraz w sezonie prac ogrodowo- sadowniczych to nieuniknione. Stąd też moja obawa, że jeśli sytuacja z uciskiem maleństwa nie odpuści to wyląduje na przymusowe leżenie w szpitalu.
Dobrze starczy na dzisiaj o moich bolączkach, bo pogoda piękna od dwóch dni pełnia lata u nas i czas na wyruszenie do naszej piaskownicy i cieszenie się z pierwszych truskaweczek z naszej przydomowej uprawy. Tak to sobie wymyśliłam, że truskaweczki rosną tuż za płotkiem naszego placu zabaw, więc czekam na wysyp owoców i przyjemny zapach truskawek unoszący się w powietrzu. Ten aromat i smak póki co mi nie przeszkadza :-)))
Postaram się poodwiedzać Wasze blogi, choć troszkę nadrobić braki w czytaniu i komentowaniu. Wreszcie mogę to zrobić, bo wymieniłam telefon na nowy, niestety mój HTC z blogiem nie chciał od dawna współpracować. Zawieszał się, rozłączał i absolutnie nie było możliwe dodanie komentarza, bo klawiatura nie chciała się wyświetlić. Teraz mam LG i póki co internet śmiga, bloger działa bez zastrzeżeń ( w wersji komputerowej, bo w wersji na smartfona nadal się zawiesza). Tak więc miłego dnia Moi Mili i do zobaczenia u Was (jeśli tylko córcia zajmie się zabawą w piasku) :-).
Ps.w maju odwiedziliśmy na kilka dni nasze morze, konkretnie Jantar, trafił nam się sztorm jednego dnia, więc wróciliśmy zadowoleni, że córcia jodu nawdychała, a że byliśmy przed sezonem, to cisza i spokój na plaży. Bursztynów udało się też znaleźć sporą garść, więc powrót z wypoczynku był triumfalny ;-)
Ps2. Nie poruszyłam jeszcze sedna sprawy, a konkretnie tytułowego, co dalej? Na pewno wiele się jeszcze zmieni i zmieni się też rodzaj wpisów, bo wszytko służyło do malowania i klejenie zapakowałam w kartony i wyniosłam do piwnicy. Cóż z tego, że chęć jest jak czasu i możliwości brak. Musi poczekać wszystko do zimy, gdy wrócę już troszkę do formy po ciąży. Nie obrażę się, jeśli wiele z Was przestanie do mnie zaglądać, bo będzie tu na pewno nudno i monotematycznie, czyli zwykłe, codzienne życie na wsi przeplatane dzieciowymi wywodami i radościami:-)

3.03.2015

luty mój miesiąc - podsumowanie cz.II

Hejka! dzisiaj kolejna tura rzeczy ładnych :-))) [przynajmniej dla mnie].
Na początek boska porcelana Duo, z przepięknym motywem, jest moja dzięki rodzicom:-)

Już widziałam, że są jeszcze czajniczki z filiżankami, ale o to pomęczę już mego Połówka :-)

Poducha z jeleniem, to mój, prezent dla siebie:-) wypatrzony na Allegro.


Piękny storczyk wygrany w candy u dziewczyn z TENDOM.

W zestawieniu z aktualnie kwitnącym, żywym egzemplarzem, prawie nie do rozróżnienia.


I rarytasy z Tymiankowych aukcji :-)


Mam jeszcze kilka drobiazgów, ale to już kiedyś przy okazji, aby nie przynudzać. Zawsze mnie uczyli w szkole, że chwalenie się to nie za dobra cecha, a ja tu ostatnio, nic nie piszę, tylko się chwalę. No to koniec z tym, przy najmniej na jakiś rok...
U mnie dzisiaj z rana, o 7-mej było cudowne słoneczko, już zaplanowałam długi spacer, a tu od 9-tej prawdziwy marzec "w marcu, jak w garncu..." deszcz, śnieg, wiatr, słońce tak na przemian, a bywa, że i jednocześnie. Spacer był tylko pół godzinny i na dzisiaj to już chyba się więcej nie uda,
Jak pogoda u Was? 

2.03.2015

luty mój miesiąc - podsumowanie cz.I

Chociaż mamy już marzec, ja jeszcze o lutym, bo to był dobry miesiąc :-)
Ci którzy tu zaglądają, wiedzą, czemu luty jest moim miesiącem. Działo się w nim dużo, więc pozwolę sobie pokrótce podsumować część dzisiaj, bo na bieżąco niestety nie miałam szans. Zupełnie nie po drodze mi było z internetem, więc troszkę przysypały mnie zaległości w bywaniu na blogerze...a że dzisiaj solidnie pada od godziny, to mam nadzieję, co nieco nadrobić :-)
Na zdjęciu powyżej to upominek od Qrki. Wspaniałe tabliczki do sportowej szafy mojego męża i tabliczka - serduszko na szafę Kornelii.

W ubiegłym tygodniu dotarły paczuszki z mojego nietypowego candy,
tu cukieraski dla Edytki

tu poniżej upominek dla Agi w podziękowaniu za udział w candy

i dla Ani również w ramach podziękowania :-)

Mam nadzieję, że dziewczyny są zadowolone...

 W styczniu zapisałam się na wymiankę u Celinki, w lutym wymieniłyśmy upominki,
ja otrzymałam od Celinki książkę o decu, serwetki, pierniczki, długopis kalendarzyk i spodeczek na herbatkę.
Ode mnie do Celinki poleciały dwa decuserducha, pakiecik serwetek, wstążeczek, herbatki i cukieraski.


W następnym poście cd. moich miłych niespodzianek, nie tylko blogowych, a teraz życzę Wam miłego popołudnia i biegnę poodwiedzać Wasze blogi :-)
Chwilowo córcia za fascynowała się płytą cd, więc jest szansa:-)



20.02.2015

dzień z uśmiechem od poranka


Nie spodziewałam się, że tak radośnie rozpocznę dzień :-)
Córci po trzech dniach gorączka minęła, ząbki odpuściły, jest od rana uśmiechnięta i wesoła :-)
To i mama mogła pozwolić sobie na włączenie kompa i odwiedzenie ulubionych blogów, a tu kolejna mega niespodzianka :-)))
Wygrałam candy u Kasi i Moniki autorek bloga pełnego pięknych prac TENDOM.
Jestem niesamowicie dumna, że miałam tak wiele szczęścia i została właścicielką tego pięknego storczyka :-)))
Od dzisiaj mam nowe powiedzenie:
"Szczęście chodzi parami". :-)))

Szczęśliwego dnia Moi Drodzy!!! :-)

ps.
Szczęście trzeba pomnażać, więc licytuję sobie taki śliczny Kotnotes 
w małej kociej aukcji w Domu Tymianka .
Zajrzyjcie, jakie cudeńka są do wylicytowania ku kociej dobroci :-)))

17.02.2015

Kocie święto i wyniki nietypowego candy

17 luty wspaniały dzień, bo to Dzień Kota :-))), wspaniały dzień w równie wspaniałym terminie, bo ja świętuje przez dwa dni :-) jako Czarny Kot;-) bo wczoraj miałam urodziny. Dzisiaj również mąż ma imieniny :-)))Żeby jednak nie było tak super, to córa szaleje, idą kły - jest gorączka, bezsenność i totalny niehumor, a zaczęło się przed wczoraj.
Na szczęście w walentynki jakoś się udało i córcia nie zamęczyła babci przez 7 godzin naszej nieobecności.Wybraliśmy się do stolicy.


Celem wyprawy był Teatr 6 Piętro, godz. 18, spektakl "Chory z urojenia".
W roli głównej Andrzej Grabowski.
Genialne, po prostu poryczałam się ze śmiechu, było wspaniale - polecam taki odstresowacz z czystym sercem. Warto pójść, świetna zabawa gwarantowana ;-)
Później udaliśmy się na małe jedzonko, spacer po Nowym Świecie i powrót do domu, bo córcia nie spała, czekała :-)
Teraz najmilsza część posta, czyli wyniki candy.
W moim nietypowym candy trzy osoby spełniły wszystkie warunki, więc losowanie nie miało sensu. Przygotowane cukieraski trafiają do pierwszej osoby, która spełniła moją prośbę o wpłatę na Tymiankowy Domek, czyli :
Dla Ani i Agnieszki, które również przysłały mi potwierdzenie przygotowuję nagrody niespodzianki. Dziewczyny chwila cierpliwości, bo przez najbliższe kilka dni ząbki są na planie głównym, ale mam nadzieję, że moja candy niespodzianka sprawi Wam równie dużą radość, jak mi sprawi myśl, że dzięki Waszej pomocy Tymiankowe kociaki otrzymały pyszne jedzonko :-)))
Adresiki Wasze mam z poprzednich zabaw.
Miłego wieczoru życzę Wszystkim Tu Zaglądającym:-)

14.02.2015

14 luty


 Moi Mili z okazji Dnia Świętego Walentego życzę Wam dzisiaj samych radosnych chwil i miłych spotkań w gronie ukochanej rodziny, przyjaciół i życiowych połówek :-)))!!!
Słodkiego, słonecznego, uśmiechniętego i pełnego kwiecia dnia :-)))


1.02.2015

akcja "Psu na budę "



Moje Miłe TuZaglądaczki, mam dzisiaj zaszczyt zaprosić Was na strony bloga autorki powyższej karty walentynkowej. Edyta bo o niej mowa przygotowała śliczne walentynki, z radosną nutką humoru. Karteczki są do nabycia tu na blogu Edyty, jak również tu na walentynkowym jarmarku u Ori, Dochód z kart i innych wspaniałych, ręcznie wytworzonych drobiazgów jest wsparciem Fundacji Tymianka, którą na pewno znacie, a jeśli nie znacie to poznajcie jej losy i podopiecznych tu .

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...