Obiecałam, że nie raz będą małe Czarnej gościc na moim blogu. Tak więc są :-)
Już troszkę brykają, ale jeszcze są grzeczniutkie. Myślę, że za dwa tygodnie nie będzie już tak łatwo :-)
Jeszcze nie wymyśliłam jak je nazwac.
Szarego to chyba nazwę Śpioch, bo jest mu zupełnie obojętne co się dzieje wokoło, najważniejsze, żeby można było się ułożyc i spac.
Koteczki są bardziej ciekawe świata,a jedna z nich głośno oznajmia swoją obecnośc :-)
Ostatnio spotkałam takiego kwiatuszka:
Życzę słonecznej niedzieli!
pozdrawiam





Są śliczne. Mój syn Janek, który kocha koty od zawsze powiedział, że to "słodziaki".Szary przypomina Jankowego pluszowego mruczka. A jakie mają wielki oczy! Życzymy dożo zdrówka i słoneczka. Pozdrawiamy.
OdpowiedzUsuńJeju sa przeurocze. Ale maleńkie takie maja jeszcze błekitne ślepka:)
OdpowiedzUsuńAle słodziutkie!! Pewnie masz z nich niezły ubaw w domu;) Śliczne jak mamusia:) Pozdrawiamy:)
OdpowiedzUsuńjejciu, ale cudeńka, oczu oderwać od nich nie można!!!aż nie chce się wierzyć, że własny kot też był kiedyś taki maluśki;))
OdpowiedzUsuńOj tak są małe słodziaki - take puszyste milutkie kuleczki. Właśnie wyjęłam ich z ich posłania na dywan. Są strasznie śmieszne, bo jeszcze troszkę trzęsą im się łapki jak chodzą i próbują się rzem bawic :-)
OdpowiedzUsuńAle słodke te kociaki,a ten szary cudny:)dziękuję Ci za odwiedzinki i słowa otuchy,pzdr
OdpowiedzUsuńKociury słodkie, że aż strach:)) aż by się chciało takiego wziąć w ramiona i zamęczyć:)))) Uwielbiam koty!
OdpowiedzUsuńśliczne kiciusie
OdpowiedzUsuńO kurczę , chyba mi uciekło u Ciebie kilka postów ;-)
OdpowiedzUsuńNo kociaki bomba! W dzieciństwie mówiono na mnie - Kocia Mama;-) ... chętnie przygarnęłaby jednego lecz niestety w domu u pozostałych domowników nie przeszłoby to :-(, mamy podejrzenia o alergię ... ;-( No cóż widać widok musi mi wystarczyć.