Dzisiaj był dzień wolny od pracy (zapewne nie tylko dla mnie :-), ale narobiłam się, że ledwo siedzę. Cały dzień była piękna pogoda, więc działo się :-)
Próbuję po trochu doprowadzic do ładu mój ogród, który dłuższy czas został sam sobie.
Perz, jakaś dzika pietruszka i mlecz wprowadziły się na dobre.
Powiedzcie mi jak to jest?
Posadzona roślinka o którą dbamy - rośnie, ale na efekty trzeba czekac, a taki mleczyk ledwo wyciągniesz chwasta zaraz rośnie w ekspresowym tempie następny.
Walka z tym towarzystwem jest trudna i właśnie lecze rany po bitwie: całe ręce podrapane przez iglaki i róże, ścięgna w prawej ręce nadciągnięte ( przedramie jest opuchnięte) i od razu odezwała się stara kontuzja. Aż się boję położyc spac, bo jak rano wstanę to na pewno dojdą jeszcze zakwasy.
A na jutro zaplanowałam wycieczkę rowerową, więc może byc ciężko cieszyc się pięknem przyrody przez pierwsze kilometry ;-)
Wieczorem zrobiłam kilka fotek w tym pięknie kwitnącej jabłoni ozdobnej. Ma niesamowity kolor.
Ręce mi się trzesły ze zmęczenia, ale bardzo chciałam podzielic się z Wami tym pięknem.
Tyle pracy jest na dworze, że moje próby z decu na razie odeszły na dalszy plan. Nie zbyt wiele się dzieje. Ostatnio zrobiłam wiosenne kolczyki w stokrotki i drugie w rózyczki i nutki - tym razem bez fotki, bo już zostały podarowane koleżance.
Życzę dobrej i słonecznej niedzieli! :-)






Twoja jabłoń przepięknie kwitnie, a kolczyki w stokrotki są urocze :))) Pozdrawiam ciepło;)
OdpowiedzUsuńGosiu, przepiękny jest kolor Twojej jabłoni. Jeśli chodzi o mlecze i inne chwasty to ja już je pokochałam. Walka z nimi w moim ogrodzie to jak "walka z wiatrakami". U mnie najwięcej jest skrzypu polnego, ten to dopiero jest zaborczy. Od trzech lat zbieram część tego towarzystwa i suszę jako zioła na zimę. Dziś chciałam zebrać mniszka na syrop, ale u mnie leje więc muszę poczekać, aż trochę się osuszy.Mnie czeka w tym roku rekultywacja w ogrodzie. Chwasty i krety wykończyły trawę,skalniak zdziczał a folia w oczku po zimie przepuszcza wodę i muszę to wszystko ogarnąć. Roboty co nie miara. Daję sobie na to wakacyjne miesiące. Życzę Ci szybkiego powrotu do sił. Pozdrawiam cieplutko. Ania
OdpowiedzUsuńNigdy nie widziałam jabłoni kwitnącej w takim kolorze, jest prześliczna, aż chciałoby się pod nią legnąć i patrzeć, patrzeć..
OdpowiedzUsuńRoboty w ogródku nie zazdraszczam, ja mam ziemię tylko w doniczkach;)) i tak jest z tym roboty o groma:-)
Wycieczka rowerowa warta jest zakwasów, więc w drogę kochana i oczywiście pstrykaj całe mnóstwo zdjęć:))
a kolczyczki bardzo wiosenne, kocham stokrotki.
buziaczki
Jabłoń jeszcze kwitnie i ciesy oczy swoim pięknem, ale niestety dośc krótko,a na jesieni ma malutkie czerowne jabłuszka.
OdpowiedzUsuńNiestety pogoda nie dopisała. Rano padał deszcz, później wypogodziło się, ale wiał zimny wiatr. Wyprawa rowerowa została przełożona na 3 maja - mam nadzieję, że pogoda dopisze :-)
Ręka jeszcze boli, ale już da się wytrzymac - mam nadzieję, że do rana przejdzie, bo jeszcze czeka mnie trochę pracy w ogrodzie.
pozdrawiam Was ciepło i życzę dużo słoneczka
Pięknie u Ciebie. Przyznam szczerze, że wszelakich robót ogródkowych nie cierpię ;-( znacznie bardziej wolę podziwiać, więc jakiekolwiek prace zawsze kończą się zakwasami ;-)
OdpowiedzUsuńTym razem jednak zakwasy pojawiły się po pierwszej dłuższej wycieczce rowerowej ;-) No cóż, trening czyni mistrzem, mam nadzieję, że będzie tylko lepiej ;-) .... przede wszystkim z pogodą!
Jablon rzeczywiscie piekna, o niespotykanym kolorze. Widze,ze piszesz o chwastach, ale chwasty polskie to pestka w porownaniu z tropikalnymi, wlasnie od kilku dni zastanawiam sie nad postem na ich temat, i chyba cos na ten temat napisze..Ciesze sie ze jestem obserwatorka Twego blogu..pozdrawiam i zawiadamiam ze teraz tutaj leje jak z cebra , zrobilo sie calkiem chlodno. A wczoraj najwyzsze szczyty wenezuelskich And pokryl snieg..
OdpowiedzUsuńSikorko znam ten ból :-) zakwasowy. W ubiegłym roku wybrałysmy się z koleżanką na całodzienną 60 km wycieczkę. W drodze powrotnej było baaardzo ciężko.
OdpowiedzUsuńGrażynko dziekuję za miłe słowa i przesłanie wenezuelskiego ciepełka :-)
A o chwaścikach z chęcią poczytam, wyobrażam sobie, że w tamtym klimacie to rosną 10 razy szybciej niz u nas.
pozdrawiam serdecznie