Troszkę mnie nie było. Cóż zrobic, trzeba było trochę dodatkowo popracowac, a właściwie zabrac pracę do domu. Tak to jest z wdrażaniem nowych pomysłów, nie mówiąc o nowych systemach.
Nareszcie jest chwila oddechu i czas na dotlenienie. Jak widzę, to właśnie skorzystałam z ostatnich pogodnych chwil do pobiegania "za kwituszkami", bo od 17-tej dnia wczorajszego nieźle padał deszcz.
A oto, co upolowałam:
Nawet nie myślałam, że już tak fiołeczki rozkwitły.
Przyłapałam na objadaniu się trzmiela.
Rozkwita i zieleni się barwinek.
Żonkile już w pełni rozkwitu. Dołączyła do nich gęsiówka i hiacynt.
Na koniec jeszcze dwa małe kwiatki na moich pierwszych jajkach. Takie śliczności widzę w blogowym świecie, ale mnie coś z tym "towarem" nie idzie. Mam jeszcze kilka "na warsztacie" ( te dwa również jeszcze nie wykończone), i czuję, że muszę się przyłożyc, bo nie wyrobię się do świąt.
Życzę wszystkim dobrej pogody i jak najmniej siedzenia w pracy po godzinach :-)











uwielbiam te wiosenne kwiatki, piękna jest wiosna na Twoich zdjęciach:)
OdpowiedzUsuńa jajeczka super Ci wychodzą, naprawdę:)))
pozdrawiam ciepło
Jaja śliczne, zdjęcia też:)))
OdpowiedzUsuńWitaj Czarny Kocie, dobrze, że już wróciłaś z tej pracy. Ja też szczęśliwie dotarłam do domu po 12 godzinach spędzonych w szkole. Raz na miesiąc taki maraton. Kto by pomyślał, że tyle radości dadzą nam zwykłe zadałoby się roślinki i zwierzęta. Dobrze , że Ziemia pięknieje nam z dnia na dzień. A jajka robisz cudne. Dzięki za odwiedziny w Zaciszu. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńMoje Drogie dziękuję za słowa otuchy w sprawie jajecznej :-) nie trace nadziei i wezmę się za nie tak serio.
OdpowiedzUsuńŻycze jutro dobrej pogody, bo u mnie właśnie powtórka z rozrywki do 17tej słonecznie, a od 17tej pada deszcz i wieje nieprzyjemny wiatr.
Oj, tak- za malowanie pisanek powinnaś się zabrać jak najbardziej na serio bo są po prostu prześliczne! Aż ciężko uwierzyć, że jesteś początkująca;) Pozdrawiamy:)
OdpowiedzUsuń