Niejednokrotnie wspominałam, że fascynują mnie takie kogucie obrazki. Bardzo lubię patrzeć i podziwiać piękne upierzenie i postawę kogutów. Są niesamowite, gdy tak dostojnie spacerują, wskazują stadu, gdzie są dobre robaki. Przyznam, że z dużą rezerwą podchodzę tylko do tzw, japonek, jak dla mnie są mocno nieprzewidywalne.
Pianie koguta uważam, za najpiękniejszy dźwięk w moim życiu. Zawsze przywołuje wspomnienia cudownie sielskiego dzieciństwa i okresu lata. Koguty pieją oczywiście przez cały rok, ale ten dźwięk kojarzy mi się zawsze z ciepłym, słonecznym latem i błogim spokojem.
Powoli powstają różne przedmioty do dekoracji mojej kuchni z drobiowymi motywami. Na razie mam 2 osłonki. W kolejeczce oczekują dwa pojemniczki i półeczka.Dziś odkryłam, że na stryszku jest nieduża, biała, emaliowana banieczka na mleko. Już ją przytachałam na półeczkę i ustawiłam w kolejce. Po ozdobieniu widzę, ją w roli ozdoby parapetu kuchennego.
Naturalnie nie może obejść się bez róż. Z ich motywem uczę się ozdabiania buteleczek.Pierwsza jak wiecie została podarowana, ta na razie zostaje u mnie. Powstało też różane serduszko, docelowo będzie wykorzystane w dekoracji okna w pokoju. Ale to dopiero po tym jak moje koty wydorośleją, bo na razie są za fascynowane skakaniem po parapecie i gonitwą za muchą, jeśli tylko taka odważy się wejść przez uchylone okno.
A na koniec dzisiejszego posta pozuje Julian zwany Lulianem :-) T tle Atena.
pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnej niedzieli!!!
Ależ swojsko ;-) No mnie niestety poza upierzeniem i pianiem ( Teleranek ) to niewiele się podoba... a tak całkiem na poważnie, mam schizę z dzieciństwa. U nas jakieś agresywne koguty zawsze były ;-( i bałam się ich jak nie wiem co. Podchodziłam tylko do tych zakamuflowanych w postaci słodziutkich pisklątek - nieświadoma płci ;D
OdpowiedzUsuńOczywiście pomysłowość świetna ;-) Pozdrawiam ;-)
Sikorko ja tak samo mama własnie do tych japonek. Pogonił mnie taki jeden mały agresor w dzieciństwie i do dziś wolę omijac te minatury.
OdpowiedzUsuńA z takich drobiowych strachów to umikam indyków. Chodziłam do przedszkola ze starszym bratem i zawsze po drodze mijaliśmy gospodarstwo z którym mieli takie indory, które na nas syczały i goniły. Może dlatego, że mieliśmy jaskrawo, czerwone kurteczki uszyte przez naszą mamaę, aby było nas widac z daaleka.
bardzo mi się podobają kurzęce prace!
OdpowiedzUsuńo napracowałaś się, ale efekt cudny:)
OdpowiedzUsuńŚliczne prace. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńkogucie osłonki sa rewelacyjne :)
OdpowiedzUsuńDziewczyny pięknie Wam dziękuję za miłe komentarze, czuję się mocno zmotywowana do dalszej pracy.
OdpowiedzUsuńZa pewne dziś po południu ozdobię coś do drobiowej kolekcji.
pozdrawiam Was serdecznie
U Iki krowio, u Ciebie kogucio:))
OdpowiedzUsuńBardzo ładne są te osłonki, na pewno kolekcja będzie urocza. Pozdrawiam:-)
Nienawidziłam piania kogutów, darły się zawsze o niewłaściwej porze;))ale motywy drobiowe i owszem lubię:)
OdpowiedzUsuńróżyczki są baaaaardzo romantyczne, a koty mnie rozczulają:)
Zapraszam po niespodziankę ;-)
OdpowiedzUsuńhttp://sikorkawakcji.blogspot.com/2011/07/pierwsze-wyroznienie.html
Oj, ładne te Twoje koguciki!!! Lubię kury może dlatego, że gdy byłam dzieckiem to jadłam z nimi z jednego gara, ot tak mama kazała zanieść kurom odpadki i tak jakoś się podłączyłam i razem z kurakami dziubałam:DDD Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńPodziwiam Twoją cierpliwość , umiejętności i gust = efekt wspaniały. Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńPrawdziwie sielsko.Ja też lubię wiejskie klimaty. Dziękuję za odwiedziny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam