23.07.2011

kogucie fascynacje

 Niejednokrotnie wspominałam, że fascynują mnie takie kogucie obrazki. Bardzo lubię patrzeć i podziwiać piękne upierzenie i postawę kogutów. Są niesamowite, gdy tak dostojnie spacerują, wskazują stadu, gdzie są dobre robaki. Przyznam, że z dużą rezerwą podchodzę tylko do tzw, japonek, jak dla mnie są mocno nieprzewidywalne.
Pianie koguta uważam, za najpiękniejszy dźwięk w moim życiu. Zawsze przywołuje wspomnienia cudownie sielskiego dzieciństwa i okresu lata. Koguty pieją oczywiście przez cały rok, ale ten dźwięk kojarzy mi się zawsze z ciepłym, słonecznym latem i błogim spokojem.



Powoli powstają różne przedmioty do dekoracji mojej kuchni z drobiowymi motywami. Na razie mam 2 osłonki. W kolejeczce oczekują dwa pojemniczki i półeczka.Dziś odkryłam, że na stryszku jest nieduża, biała, emaliowana banieczka na mleko. Już ją przytachałam na półeczkę i ustawiłam w kolejce. Po ozdobieniu widzę, ją w roli ozdoby parapetu kuchennego.
 Naturalnie nie może obejść się bez róż. Z ich motywem uczę się ozdabiania buteleczek.Pierwsza jak wiecie została podarowana, ta na razie zostaje u mnie. Powstało też różane serduszko, docelowo będzie wykorzystane w dekoracji okna w pokoju. Ale to dopiero po tym jak moje koty wydorośleją, bo na razie są za fascynowane skakaniem po parapecie i gonitwą za muchą, jeśli tylko taka odważy się wejść przez uchylone okno.

 A na koniec dzisiejszego posta pozuje Julian zwany Lulianem :-) T tle Atena.
pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnej niedzieli!!!


13 komentarzy:

  1. Ależ swojsko ;-) No mnie niestety poza upierzeniem i pianiem ( Teleranek ) to niewiele się podoba... a tak całkiem na poważnie, mam schizę z dzieciństwa. U nas jakieś agresywne koguty zawsze były ;-( i bałam się ich jak nie wiem co. Podchodziłam tylko do tych zakamuflowanych w postaci słodziutkich pisklątek - nieświadoma płci ;D
    Oczywiście pomysłowość świetna ;-) Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sikorko ja tak samo mama własnie do tych japonek. Pogonił mnie taki jeden mały agresor w dzieciństwie i do dziś wolę omijac te minatury.
    A z takich drobiowych strachów to umikam indyków. Chodziłam do przedszkola ze starszym bratem i zawsze po drodze mijaliśmy gospodarstwo z którym mieli takie indory, które na nas syczały i goniły. Może dlatego, że mieliśmy jaskrawo, czerwone kurteczki uszyte przez naszą mamaę, aby było nas widac z daaleka.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi się podobają kurzęce prace!

    OdpowiedzUsuń
  4. o napracowałaś się, ale efekt cudny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kogucie osłonki sa rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny pięknie Wam dziękuję za miłe komentarze, czuję się mocno zmotywowana do dalszej pracy.
    Za pewne dziś po południu ozdobię coś do drobiowej kolekcji.
    pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. U Iki krowio, u Ciebie kogucio:))
    Bardzo ładne są te osłonki, na pewno kolekcja będzie urocza. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nienawidziłam piania kogutów, darły się zawsze o niewłaściwej porze;))ale motywy drobiowe i owszem lubię:)
    różyczki są baaaaardzo romantyczne, a koty mnie rozczulają:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam po niespodziankę ;-)
    http://sikorkawakcji.blogspot.com/2011/07/pierwsze-wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, ładne te Twoje koguciki!!! Lubię kury może dlatego, że gdy byłam dzieckiem to jadłam z nimi z jednego gara, ot tak mama kazała zanieść kurom odpadki i tak jakoś się podłączyłam i razem z kurakami dziubałam:DDD Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam Twoją cierpliwość , umiejętności i gust = efekt wspaniały. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawdziwie sielsko.Ja też lubię wiejskie klimaty. Dziękuję za odwiedziny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony tu czas i każdą miłą treść :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...