" Człowiek nie może pracować
bez odpoczynku,
ale odpoczynek bez pracy
nie daje zadowolenia."
przysłowie abchaskie
Po wielkiej dawce optymizmu i energetycznego kopa" dzięki Waszemu wsparciu pod poprzednim postem do pracy dziś się udałam :-). Tak... to chyba ze mną jest "coś" nie tak, że wybrać się ciężko z domu, ale jak już jestem w pracy, to równie ciężko z niej wyjść :-).
Dziękuję Wam serdecznie za dobre i ciepłe słowa. Pierwszy dzień po urlopie minął bezboleśnie, chociaż jeszcze nie na pełnych obrotach. Czy Wy też tak macie, że po urlopie pierwszy dzień jest jakiś taki człowiek rozbity i nie do końca zorganizowany?
Teraz troszkę z innej beczki ( ale dobrze już znanej, bo o różach będzie). Przedsatwaiam Wam moje dwie nowe róże, dopiero, co wysadzone trzy dni temu z pojemników, są maciupeńkie. Dzisiaj cały dzien siąpiło, mnie osobiście to nie cieszył ten ziąb, ale roślinki już widac, że regenerują siły. Różą również dawka wilgoci jest już potrzebna, wczoraj wieczorem już myślałam o podlaniu krzewów, bo jeden z nich rosnący w pobliżu starej, dzikiej róży mocno zaniepokoił mnie swoim wyglądem. Tym razem upiekło mi się, Matka Natura mnie wyręczyła.
Jakąś godzinkę temu podziwiłam piękny spektakl Pałac Kultury w ogniu ( rzecz jasna we własnym fotelu). Jak dla mnie bomba, niesamowite widowisko.
Życzę ciekawego i udanego weekendu :-)
Życzę ciekawego i udanego weekendu :-)
Ja tak długo już nie dotrzymałam, ale koncert oglądałam - to była uczta, no miodzik na moje zmysły:DDD Twoje róże prezentują się jak królowe:))) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńcudne są te Twoje kwiatki, a róże szczególnie są piękne:))
OdpowiedzUsuńiluminację Pałacu Kultury oglądałam w tv, cóż, skoro mieszka się tak daleko od "stolycy", trzeba zadowolić się szklanym ekranem:((
pozdrawiam cieplutko
Agatko ja dotrwałam do końca do drugiej, było warto zarwac noc, chociaż jest jeden minus, b jakoś nie mogę się dziś obudzic :-))). Teraz w tvn24 podziwiam kwiatowy dywan.
OdpowiedzUsuńAlicjo miło Cię gościc,po powrocie z odpoczynku.
Ja nie mieszkam nazbyt daleko d Warszawy, ale duże widowiska zdecydowanie wolę oglądac w bezpiecznym szklanym ekranie.
Przyznam się, że choć mam wiele róż w ogrodzie, od wielkich pnących, krzaczastych, po maleńkie okrywowe to nie podlewam ich niemal nigdy. Radzą sobie same nawet w największe upały, a nie są osłonięte, bo przecież słońce lubią.
OdpowiedzUsuńTeż oglądałam widowisko i bardzo mi się podobało zakończenie - prawdziwa gra ognia i muzyki. Cudowne to było doznanie.
Pozdrawiam:)
Ivo ja też swoich róż jak na razie nie podlewam, może kwitły by bardziej obficie i dłużej, ale chyba zajęło by mi to ze 2 godziny ( obecnie godzinkę dziennie zajmuje mi podlewanie warzywniaka i roślin w pojemnikach). Jednak przeraziło mnie jak ta bidula wygladała, zaczęła zrzucac kwiaty i stąd pomysł na podlewanie. Na szczęście popadał deszcz i sprawa się rozwiązała.
OdpowiedzUsuńdziękuję za odwiedziny i również serdecznie pozdrawiam
tak....praca daje zadowolenie kiedy jest po nim odpoczynek i odwrotnie:):)Różyczki cudopwne:):)pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńGosiu, ja po dłuższym urlopie jak wracam do pracy to mam okropny stres. Nie wiem skąd się bierze. Jadę do szkoły i trzęsę się cała. Wszystko mija kiedy przekroczę próg pokoju nauczycielskiego i zobaczę znajomych. Róże masz prześliczne. nabieram coraz większej ochoty na dosadzenie kilku krzaczków w moim Zacisznym ogrodzie. Pozdrawiam cieplutko. Pa:) Ania
OdpowiedzUsuń