Chyba dopadło mnie jakieś komputerowo-blogowe fatum.Katastrofa!
Jakiś czas temu zginęły z podprzedniego posta komentarze.Już nawet myślałam, żeby je powklejać z poczty, bo tylko tam był.Nagle "cud" powróciły. Ucieszyłam sie jak dziecko, a tu masz znowu coś sie dzieje na blogerze.
Od niedzieli nie moge bezpośrednio zalogować się na swojego bloga, udaje mi się dopiero po wejściu na czyjś blog.
W moich obserwowanych blogach nie ma śladu po Waszych nowych postach. A przecież są i również czytam je i oglądam okrężną drogą.
Na domiar złego mój komputer strajkuje ( właśnie korzystam z uprzejmości koleżanki) od tak porostu z zaskoczenia, zapora systemu przestała działać,nie moge połaczyć się z internetem, bo nie widzi sieci lub twierdzi, że połaczenie zostało przerwane ( ciekawe, bo połaczenia nie było), więc o wejściu do internetu moge pomarzyć. Na domiar złego windows wyłączył mi program antywirusowy i nie chce z nim współpracować chociaż do tej pory było ok.
Niestety znawcą nie jestem, więc troche potrwa przywrócenie laptopa do normalności, na razie próbuje własnymi siłami, jak nie dam rady, to dopiero za tydzień mogę udać się do rodzinnego specmajstra.
Bardzo wszystkich przepraszam, że chwilo (mam nadzieję) żadko będę u Was gościć.
Obiecuję, że nadrobię po naprawie.
pozdrawiam serdecznie i do "zobaczenia"!
ps. Pierwsze zdjecie troche nieostre, ale próbowałam uchwycić zbilżającą się burzę. Za którymś razem "złapałam" błyskawicę.
27.05.2011
23.05.2011
słonecznie
Muszę się pochwalic, że oprócz wolnej soboty i niedzieli mam 2 dni urlopu i jestem bardzo zadowolona, że pogoda dopisuje. oczywiście wolny czas spędzam "nadrabiając" i po trochu widzę efekty mojej pracy "ziemnej", co prawda w tym roku i tak jeszcze nie mam się czym szczycic, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku będe mogła pochwalic się rabatami obsypanymi kwieciem ;-)
A dzisiaj pokażę Juliana i Atenę na pierwszej wspinaczce, celem była lipa. No i ze wspinaczki też wyszła lipa, bo Atena spadła ( nic jej się nie stało, ale na razie unika wysokości), a po Juliana musiałam sama się pofatygowac i to ja musiałam się pogimnastykowac na drzewie.
Ostatecznie kocie rodzeństwo przestało rozrabiac i znalazło sobie miejsce do wygrzewania się na słonku.Troszkę ciasne :-)
Fiona zrezygnowała ze ścisku, ale czy tak było jej wygodniej? :-)
życzę słonecznego tygodnia.
18.05.2011
mniszkowe pyszności
Jak wcześniej pisałam celem zbiorów była produkcja własna syropku i miodku.
Po leżakowaniu zerwanych kwiatów przez okołe godzinę oglądnęłam każdy kwiatuszek ( tak na wszelki wypadek, jakby jakieś żyjątko jeszcze tam było), a uzbierałam jakieś 560, bo niektóre wydawały mi się małe, więc wzięłam troszkę więcej.
Do kwiatuszków dodałam 2 litry wody i 3 pokrojone w plastry cytryny.
Pogotowałam przez 1 godzinkę, odciedziłam kwiatuszki i dodałam 2 kg cukru.
Tego dnia pogotował się ten syropek na wolnym ogniu ok 2 godzin. Oczywiście chyba co 10 minut musiała spróbowa, jak smakuje :-). Dało się na koniec wyczuc smak goryczki, ale było smaczne. Niestety dzień się skończył, więc kolejną godzinkę gotowałam już dnia następnego.Goryczka zniknęła po tym czasie, a syropek zgęstniał, więc zlałam połowe płynu do małych słoiczków.
Do pozostałej części dodałam 1 cytrynę pokrojoną w plastry i zagotowałam na większym ogniu - syrop ściemniał i dalej już na malutkim do uzyskania bardzo gęstej konsystencji.
Zlałam do słoiczków i miodek gotowy.
Likier miętowy nadal jest w fazie produkcyjnej, ale już za kilka dni powinien byc gotowy. Na pewno pokaże jak to wyszło, chociaż już myślę jak wpłynąc na kolor, bo jak na razie "nie zachwyca".
Mam ochotę jeszcze na syrop z sosny, ale nie wiem, czy to już nie zapóźno?
życzę dużo słoneczka i pozdrawiam serdecznie moje blogowe bratnie dusze:-)
11.05.2011
różowo-majowo i Julian
Dzisiaj do prac ogrodowych miałam 3 pomocników. Jak widać Julian ( zwany przez moją chrześnice Lulianem) jest zaintrygowany różowym kwieciem :-)
Koteczki dziś pierwszy raz spacerowały po słońcu i niestety nie mogły zbyt długo, bo zaczęły im ropieć i łzawić oczka.
Nawet nie wiecie jak trudno jest takim małym kotom zrobić zdjęcie, chyba w nanosekundach zmieniaja swoje położenie, bo albo mam nos w obiektywie, albo ogon.
Już nie jednokrotnie chciałam pokazać to towarzystwo, ale zrobienie zdjęcia jest możliwe tylko gdy śpią.
Nie mówiła dlaczego kot został Julianem?
Oczywiście chodzi o Króla Juliana z Madagaskaru :-)
jMój jest równie władczy i rozrabiający oraz głośny, co ten bajkowy. A kotki to Fiona i Atena - może kiedyś uda mi się je obfocić :-)
Wybrykały się i Julian padł ze zmęcznia.
Zaróżowiło się ostatnimi dniami na miom nowym skalniaczku;
A tu różowa migawka ze starego skalniaka:
pozdrawiam i życzę udanego wieczoru.
Koteczki dziś pierwszy raz spacerowały po słońcu i niestety nie mogły zbyt długo, bo zaczęły im ropieć i łzawić oczka.
Nawet nie wiecie jak trudno jest takim małym kotom zrobić zdjęcie, chyba w nanosekundach zmieniaja swoje położenie, bo albo mam nos w obiektywie, albo ogon.
Już nie jednokrotnie chciałam pokazać to towarzystwo, ale zrobienie zdjęcia jest możliwe tylko gdy śpią.
Nie mówiła dlaczego kot został Julianem?
Oczywiście chodzi o Króla Juliana z Madagaskaru :-)
jMój jest równie władczy i rozrabiający oraz głośny, co ten bajkowy. A kotki to Fiona i Atena - może kiedyś uda mi się je obfocić :-)
Wybrykały się i Julian padł ze zmęcznia.
Zaróżowiło się ostatnimi dniami na miom nowym skalniaczku;
A tu różowa migawka ze starego skalniaka:
pozdrawiam i życzę udanego wieczoru.
10.05.2011
pracowity maj
Maj- miesiąc, który zaczyna się od Święta Pracy.
Powinno więc być spokojnie i świątecznie, a u mnie jakiś taki pęd. Dużo pracy mam na zewnatrz i wykorzystuję każdą chwilę, by doprowadzić do ładu i składu tą moją roślinność :-)
Pogoda zdecydowanie dopisuję, więc staram się jak mogę. Niestety czas wolny od pracy nie jest z gumy i zdecydowanie mniej mam go na przyjemności blogowe. Staram się odwiedzać w miarę systematycznie moje ulubione blogi, bo ciekawe sprawy, tematy i cudowne zdjęcia u Was.
Sama jednak troszkę zaniedbałam mojego bloga. Poprawie się. jeszcze kilka dni i "się ogarnę" :-)
Pochwalę się tylko, że bardzo ładnie opaliłam twarz i ręce podczas prac "ziemnych" :-)
Na jutro mam plan ( oczywiście oprócz stawienia się w pracy) nareszcie zrobić likier miętowy i w kolejce czeka syropek z mniszka i szybka wycieczka na targowisko po roślinki.
pozdrawiam serdecznie moich podczytywaczy i mam nadzieję, że będą dla mnie wyrozumiali.
Powinno więc być spokojnie i świątecznie, a u mnie jakiś taki pęd. Dużo pracy mam na zewnatrz i wykorzystuję każdą chwilę, by doprowadzić do ładu i składu tą moją roślinność :-)
Pogoda zdecydowanie dopisuję, więc staram się jak mogę. Niestety czas wolny od pracy nie jest z gumy i zdecydowanie mniej mam go na przyjemności blogowe. Staram się odwiedzać w miarę systematycznie moje ulubione blogi, bo ciekawe sprawy, tematy i cudowne zdjęcia u Was.
Sama jednak troszkę zaniedbałam mojego bloga. Poprawie się. jeszcze kilka dni i "się ogarnę" :-)
Pochwalę się tylko, że bardzo ładnie opaliłam twarz i ręce podczas prac "ziemnych" :-)
Na jutro mam plan ( oczywiście oprócz stawienia się w pracy) nareszcie zrobić likier miętowy i w kolejce czeka syropek z mniszka i szybka wycieczka na targowisko po roślinki.
pozdrawiam serdecznie moich podczytywaczy i mam nadzieję, że będą dla mnie wyrozumiali.
3.05.2011
majowe niespodzianki i miętowa nuta
O tak pierwsze dni maja zaskoczyły nas wszystkich. Po ciepłych świętach wielkanocnych chyba każdy spodziewał się letniej majówki :-) a tu masz... zimno, mokro i do tego śnieży.
A ja zapatrzona w obietnice dobrej pogody na ciepłą majówkę przygotowałam ciasto z orzeźwiającą miętową nutą. Polecam, jest pyszne również z gorącą herbatą przy słuchaniu trzaskających iskierek palących się szczap drewna.
Dla smakoszy miętowych słodyczy podaje przepis z którego pochodzi pomysł.
Przepis jest w "Ciasta sprawdzone przepisy" nr marcowy z tego roku.
Składniki na ciasto:
1 margaryna
1,5 szklanki cukru
3 łyżki kakao
1 łyżka cukru waniliowego
4 jajka
1,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki na masę:
0,5 l śmietany 36 %
4 łyżki żelatyny
1 opakowanie miętówek twardych
dodatkowo:
2 opakowa ia ciastek z galaretką w czekoladzie
polewa czekoladowa do dekoracji.
Sposób przyrządzenia
Ciasto to wiadomo jak robic, więc nie będe pisac. Piec ok. 30 minut w temperaturze 160 stopni.
Masa:
Landrynki wymieszac w niewielkiej ilości gorącej wody, wymieszac, ostudzic. Żelatynę rozpuścic w 1/2 szklanki gorącej wody, ostudzic. Śmietanę ubic. Dodac syrop z landrynek i żelantynę.
Ostudzone ciasto przekroic. Jeden płat ciasta posmarowac połową masy. Ułożyc ciastka. Wyłożyc na nie drugą cześc masy. Wyrównac i przykryc drugim płatem ciasta. Dowolnie udekorowac.
Jeśli chodzi o mnie to podczas rozpuszczania landrynek dodałam kilka listków młodej mięty.
Obecnie poszukuję sprawdzonego przepisu na likier miętowy. Może ktoś posiada takowy?
Jeszcze wczoraj, a nawet dziś rano było zimno, ale świeciło słoneczko i udało mi się znaleźc pierwsze konwalie w ogrodzie. Bez wątpienia majowy symbol, a do tego bez, ale ten dopiero zaczyna rozwijac kwiatuszki, więc jeszcze nie został uchwycony.
To było wczoraj:
A taka to majowa niespodzianka dziś po 18-tej ( i trwa nadal)
Przerażające to co się wyprawia w tej naszej aurze, widziałam, że szczególnie na Śląsku dzisiaj na prawdę trudny dzień.
Mam nadzieję, że szybko pogoda się poprawi i nie sprawdzą się przewidywania, co do zapowiedzianej ilosci opadów.
Pozdrawiam serdecznie.
A ja zapatrzona w obietnice dobrej pogody na ciepłą majówkę przygotowałam ciasto z orzeźwiającą miętową nutą. Polecam, jest pyszne również z gorącą herbatą przy słuchaniu trzaskających iskierek palących się szczap drewna.
Dla smakoszy miętowych słodyczy podaje przepis z którego pochodzi pomysł.
Przepis jest w "Ciasta sprawdzone przepisy" nr marcowy z tego roku.
Składniki na ciasto:
1 margaryna
1,5 szklanki cukru
3 łyżki kakao
1 łyżka cukru waniliowego
4 jajka
1,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki na masę:
0,5 l śmietany 36 %
4 łyżki żelatyny
1 opakowanie miętówek twardych
dodatkowo:
2 opakowa ia ciastek z galaretką w czekoladzie
polewa czekoladowa do dekoracji.
Sposób przyrządzenia
Ciasto to wiadomo jak robic, więc nie będe pisac. Piec ok. 30 minut w temperaturze 160 stopni.
Masa:
Landrynki wymieszac w niewielkiej ilości gorącej wody, wymieszac, ostudzic. Żelatynę rozpuścic w 1/2 szklanki gorącej wody, ostudzic. Śmietanę ubic. Dodac syrop z landrynek i żelantynę.
Ostudzone ciasto przekroic. Jeden płat ciasta posmarowac połową masy. Ułożyc ciastka. Wyłożyc na nie drugą cześc masy. Wyrównac i przykryc drugim płatem ciasta. Dowolnie udekorowac.
Jeśli chodzi o mnie to podczas rozpuszczania landrynek dodałam kilka listków młodej mięty.
Obecnie poszukuję sprawdzonego przepisu na likier miętowy. Może ktoś posiada takowy?
Jeszcze wczoraj, a nawet dziś rano było zimno, ale świeciło słoneczko i udało mi się znaleźc pierwsze konwalie w ogrodzie. Bez wątpienia majowy symbol, a do tego bez, ale ten dopiero zaczyna rozwijac kwiatuszki, więc jeszcze nie został uchwycony.
To było wczoraj:
A taka to majowa niespodzianka dziś po 18-tej ( i trwa nadal)
Przerażające to co się wyprawia w tej naszej aurze, widziałam, że szczególnie na Śląsku dzisiaj na prawdę trudny dzień.
Mam nadzieję, że szybko pogoda się poprawi i nie sprawdzą się przewidywania, co do zapowiedzianej ilosci opadów.
Pozdrawiam serdecznie.
30.04.2011
wolna sobota
Dzisiaj był dzień wolny od pracy (zapewne nie tylko dla mnie :-), ale narobiłam się, że ledwo siedzę. Cały dzień była piękna pogoda, więc działo się :-)
Próbuję po trochu doprowadzic do ładu mój ogród, który dłuższy czas został sam sobie.
Perz, jakaś dzika pietruszka i mlecz wprowadziły się na dobre.
Powiedzcie mi jak to jest?
Posadzona roślinka o którą dbamy - rośnie, ale na efekty trzeba czekac, a taki mleczyk ledwo wyciągniesz chwasta zaraz rośnie w ekspresowym tempie następny.
Walka z tym towarzystwem jest trudna i właśnie lecze rany po bitwie: całe ręce podrapane przez iglaki i róże, ścięgna w prawej ręce nadciągnięte ( przedramie jest opuchnięte) i od razu odezwała się stara kontuzja. Aż się boję położyc spac, bo jak rano wstanę to na pewno dojdą jeszcze zakwasy.
A na jutro zaplanowałam wycieczkę rowerową, więc może byc ciężko cieszyc się pięknem przyrody przez pierwsze kilometry ;-)
Wieczorem zrobiłam kilka fotek w tym pięknie kwitnącej jabłoni ozdobnej. Ma niesamowity kolor.
Ręce mi się trzesły ze zmęczenia, ale bardzo chciałam podzielic się z Wami tym pięknem.
Tyle pracy jest na dworze, że moje próby z decu na razie odeszły na dalszy plan. Nie zbyt wiele się dzieje. Ostatnio zrobiłam wiosenne kolczyki w stokrotki i drugie w rózyczki i nutki - tym razem bez fotki, bo już zostały podarowane koleżance.
Życzę dobrej i słonecznej niedzieli! :-)
Próbuję po trochu doprowadzic do ładu mój ogród, który dłuższy czas został sam sobie.
Perz, jakaś dzika pietruszka i mlecz wprowadziły się na dobre.
Powiedzcie mi jak to jest?
Posadzona roślinka o którą dbamy - rośnie, ale na efekty trzeba czekac, a taki mleczyk ledwo wyciągniesz chwasta zaraz rośnie w ekspresowym tempie następny.
Walka z tym towarzystwem jest trudna i właśnie lecze rany po bitwie: całe ręce podrapane przez iglaki i róże, ścięgna w prawej ręce nadciągnięte ( przedramie jest opuchnięte) i od razu odezwała się stara kontuzja. Aż się boję położyc spac, bo jak rano wstanę to na pewno dojdą jeszcze zakwasy.
A na jutro zaplanowałam wycieczkę rowerową, więc może byc ciężko cieszyc się pięknem przyrody przez pierwsze kilometry ;-)
Wieczorem zrobiłam kilka fotek w tym pięknie kwitnącej jabłoni ozdobnej. Ma niesamowity kolor.
Ręce mi się trzesły ze zmęczenia, ale bardzo chciałam podzielic się z Wami tym pięknem.
Tyle pracy jest na dworze, że moje próby z decu na razie odeszły na dalszy plan. Nie zbyt wiele się dzieje. Ostatnio zrobiłam wiosenne kolczyki w stokrotki i drugie w rózyczki i nutki - tym razem bez fotki, bo już zostały podarowane koleżance.
Życzę dobrej i słonecznej niedzieli! :-)
28.04.2011
zabawa w "6 rzeczy..."
(zdjęcie pochodzi z)
"Skrzydła motyli są bardzo delikatne, pokryte drobniutkimi jak pyłek łuskami. Czasem motyl trąci w locie skrzydłami płatki kwiatu. W powietrzu przez chwilę unosi się delikatna, srebrna mgiełka...... to jego dusza !!!"
(teks zaczerpniety z)
Kilka dni temu otrzymałam zaproszenie do zabawy w "6 rzeczy, których o mnie nie wiecie" od Alicji z moje m.
Alicjo bardzo dziękuję za zaproszenie.
Faktycznie jakoś tak wyszło, że jak na razie za dużo to ja o sobie nie napisałam, tak więc postaram się trochę to nadrobić w 6 punktach:
1.za kilka dobrych miesięcy będe miec 30 lat
2.dziś mija rok i 5 dni jak moje życie straciło sens, ciężko mi o tym mówic, ale to właśnie wtedy zmarł mój mąż...
3. od 15 lat mam rude włosy
4. w pracy jestem służbistką i pedantką ( każdy dokument, wniosek musi byc w swojej koszulce, segregatorze, wszystko w terminie itd...)
5. nie maluję paznokci, mam wtedy wrażenie jakby były brudne ( absolutnie nie przeszkadzają mi ozdobione paznokcie u innych)
6.nie noszę obuwia z odkrytymi palcami
Trudno było mi się zdecydować, co napisać więc jest po troszku o wszystkim :-)
Z wielkąchęcią zapraszam do dalszej zabawy
Agatę z http://mamurda.blogspot.com/
Anię z http://amradziej.blogspot.com/
( zdjęcie pochodzi z)
pozdrawiam serdecznie i życzę udanego początku dłuuugiego weekendu :-)
25.04.2011
przez łąki, przez pola...
Przez łąki, przez pola,
pędzi fasola,
zwariowana, potargana,
do, re, mi, fa, sol, la... gna.
Taka rymowanka przyszła mi na myśl podczas dzisiejszego wypadu rowerowego, gdy patrzyłam na mojego szalejącego psa :-)
Dziś pogoda dopisała, było ciepło i prawie cały dzień słonecznie, więc zaplanowany wypad rowerowy odbył się. Chyba po zimie straciłam kondycję, bo boli mnie "siedzenie" od siodełka :-)
A jak u Was wygląda sprawa kondycji po zimie? ( ja od jutra obiecałam sobie cwiczyc codziennie brzuszki i hula-hop, bo oprócz "zwiotczenia":-) mięśni pojawiła się jakaś mała oponka).
Mimo tych trudności :-) warto było...cudny śpiew ptaków, cisza i spokój, naprawdę można odpocząc i chociaż na chwilę wyłączyc myśli i skupic się na przyrodzie...
Kwitnące sady wyglądają przepięknie. Obecnie w pełni rozkwitu są sady czereśniowe i śliwkowe. Lada dzień rozkwitną grusze, później wiśnie i jabłonie. Cudnie wyglądają i pachną te hektary ziemi w białej, rzeźko pachnącej pianie...
Niestety, co dobre szybko się kończy... Święta minęły szybko, zbyt szybko. Pocieszające, że przed nami krótszy tydzień pracy, a w perspektywie zapowiadają słoneczny i prawie letni pierwszy weekend majowy :-)
Udanego tygodnia!!!
pędzi fasola,
zwariowana, potargana,
do, re, mi, fa, sol, la... gna.
Taka rymowanka przyszła mi na myśl podczas dzisiejszego wypadu rowerowego, gdy patrzyłam na mojego szalejącego psa :-)
Dziś pogoda dopisała, było ciepło i prawie cały dzień słonecznie, więc zaplanowany wypad rowerowy odbył się. Chyba po zimie straciłam kondycję, bo boli mnie "siedzenie" od siodełka :-)
A jak u Was wygląda sprawa kondycji po zimie? ( ja od jutra obiecałam sobie cwiczyc codziennie brzuszki i hula-hop, bo oprócz "zwiotczenia":-) mięśni pojawiła się jakaś mała oponka).
Mimo tych trudności :-) warto było...cudny śpiew ptaków, cisza i spokój, naprawdę można odpocząc i chociaż na chwilę wyłączyc myśli i skupic się na przyrodzie...
Kwitnące sady wyglądają przepięknie. Obecnie w pełni rozkwitu są sady czereśniowe i śliwkowe. Lada dzień rozkwitną grusze, później wiśnie i jabłonie. Cudnie wyglądają i pachną te hektary ziemi w białej, rzeźko pachnącej pianie...
Niestety, co dobre szybko się kończy... Święta minęły szybko, zbyt szybko. Pocieszające, że przed nami krótszy tydzień pracy, a w perspektywie zapowiadają słoneczny i prawie letni pierwszy weekend majowy :-)
Udanego tygodnia!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































