15.12.2015

a u mnie śnieg, pada śnieg:)

Witajcie Moi Miło po dłuższej przerwie..
Chciałam zakomunikować, że od południa pada śliczny, biały śnieżek:)
I nic to, że wiem, iż zaraz co nie będzie, bo temperatura nie zimowa, ale cieszę się i raduję i napawam tym widokiem ile mogę. Dla mnie śnieg to jedna z magicznych rzeczy dodającym świętą uroku:)
W kilku słowach wytłumaczę, czemu mnie nie widać. Ot bardzo niefajne ząbkowanie górnych trójek i czwórkę oraz dolnych trójek odbywało się i córci jednocześnie. Masakra! Jak tylko troszke odpuściło udaliśmy się na szczepienie obydwojga. I znowu placzliwy czas u córci. Synek tylko jedno popołudnie był krzykliwy, ale mała nadal ma napady płaczu. Może to już trochę wymuszanie, skoro jak mały braciszek płacze i biorą to na ręce, to czemu nie działać w ten sam sposób? :D
Odmeldowuje się i życzę Wam zdrówka i dużo przedświątecznej magii;D

28.11.2015

na listopadowe szarości...

Od kilkunastu dni, kiedy dzień krótki i trochę mało światła dziennego, prześladuje mnie "łasuch". Mój organizm domaga się słodkości. Czy i Was dopada taka potrzeba?
Zdarza się, że nie mam w domu nic. I tak mi się dzisiaj przytrafiło, na szczęście w spiżareczce wygrzebałam ryż preparowany i puszkę masy kajmakowej...na szybko dodałam kakao i masło wymieszałam na gładką masę z kajmakiem, podczas kąpieli wodnej. Następnie dodałam ryż i wyłożyłam na folię aluminiową posypaną wiórkami kokosowymi. Ciachnęłam do lodówki, żeby za długo nie czekać na ostygnięcie;D. Pokroiłam w kostkę i już wcinam :-D

Krótka chwila relaksu, kiedy to dzieciątka drzemią...


Skoro jestem przy słodkościach, to moja paczuszka z Malinowego Candy dotarła do adresatki . Niestety trochę Sandra musiała się naczekać, bo przez miesiąc nie wychodziłam "do ludzi" ze względu na mojego maluszka i sezon przeziębień, Zawartość paczuszki poniżej:

Wszystkim, którzy dzisiaj się wybierają na zabawę andrzejkową życzę udanej imprezy, a tym którzy celebrują wieczór w domowych pieleszach miłego wypoczynku ;-)

15.11.2015

listopadowe spacery


Witajcie w listopadowe popołudnie! Post ten miał zamiar powstać kilka dni temu, kiedy to jeszcze listopad rozpieszczał nas wrześniową pogodą, co widać na moich obrazkach. Od 3 dni aura, taka jak na tę porę przystało mglisto,

2.11.2015

Komu? Komu? TAKI kalendarz przyda się w każdym domu


Witam Was pięknie i bardzo słonecznie :-)
Na krótkim wstępie jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję za gratulacje i życzenia z okazji narodzin synka :-) Młody póki, co spokojny, ale już swój charakterek ma i nie daje się oszukać, że jak już trzymany na rękach to może opiekun siedzieć w miejscu. O nie ruch, to podstawa:-)

28.10.2015

karta od Ewy i wyniki losowania

Wczoraj zjawił się u mnie listonosz z paczuszką, a w niej przepiękna karta z gratulacjami i życzeniami od Ewy :-). Koniecznie wstąpcie TU do Ewy, są tam niesamowicie kreatywne i piękne prace oraz super atmosfera.

27.10.2015

dzisiejsze praca - wianki

Witajcie, dzisiaj za mną pracowity dzień. Przyjechała moja mama i razem tworzyłyśmy wianki na groby naszych bliskich. Zeszło nam się kilka ładnych godzin, szczególnie, że córcia troszkę pomagała :-)
Z efektów pracy jestem zadowolona

22.10.2015

quattro

Quattro :-) od tygodnia nasza rodzinka to czwórka :-)
Zmiany nastąpiły, ciut szybciej niż planowaliśmy (dzień wcześniej) synek postanowił przywitać świat.  Całkiem spory mężczyzna 3750 i 56 .Od kilku dni już jesteśmy w domu

29.09.2015

to za nami, a przed nami...

 Za nami prawie wrzesień, jego smaki, czyli brzoskwinie, maliny i winogrona. Te kwaśne na przeróbkę alkoholową, te słodkie na sok. Jedne i drugie zjadane prosto z krzaka :-)
Za nami 16 wspólnych miesięcy, przed nami jedna długa lub dwie krótsze rozłąki...dla mnie mega stres, bo nasze rozstania nigdy nie trwały jeszcze dłużej niż kilka godzin...ech


Przed nami październik i duże zmiany :-) 
Wszystkiego dobrego i trzymajcie kciuki!!!

17.09.2015

malinowy raj




Rośnie Ci u nas zagon malin, jak to u nas ciut na wyrost (czyli pół rodziny idzie jeszcze obdzielić), więc już 4 raz w tym sezonie robiłam syropek malinowy. Troszkę pracy z tym jest, bo ręcznie przecieram przez sitko malinki.
Najpierw przez 2-3 dni stoją na parapecie w słoju zasypane cukrem.Takich słoi tym razem  miałam 3 do przerobienia.

Później je lekko podgrzewam i przecieram.

 Dodatkową robotę sobie wymyśliłam i końcówkę przecieranych malin, taki gęsty mus z każdej porcji odkładałam do oddzielnego saganka, bo mi się konfiturki malinowej zachciało;-)
Tu już przetarty urobek. Większy saganek to sok, mniejszy mus malinowy.

Zagotowuję, dosładzam jeszcze jedno i drugie, bo jakieś mało słodkie wg mnie te malinki. Do musu dodaję pektynę. Gorące nalewam do butelek i słoiczków, zakrywam folią spożywczą, mocno zakręcam i obracam do góry dnem.Letnie obracam z powrotem, jak uznaję, że pokrywka jest zassana, to na tym kończę, jeśli nie to jeszcze dodatkowo pasteryzuję gotując w garnka z wodą.
Oto finał:-)

 Tak sobie myślę, że nie każdy ma swoją grządkę z malinami, więc jeśli ktoś jest chętny to podzielę się moim urobkiem w postaci buteleczki syropu malinowego i słoiczka konfitur, jedno i drugie znakomite na jesienno-zimowe wieczory na rozgrzewkę do herbatki :-). Na pewno coś jeszcze dołożę, ale to już będzie niespodzianka :-) Proponuję, więc candy:
banerek do zabawy

Zasady udziału pewnie wszystkim znane:) 

1. Zostaw komentarz pod tym postem wyrażając w nim chęć udziału w zabawie.
2. Na swoim blogu w bocznym pasku wklej podlinkowany banerek o moim Candy.
3. Do zabawy zapraszam tylko osoby prowadzące aktywnie bloga.
4. Na zgłoszenia czekam do 28 października 2015 do godziny 18-tej.

                        Uwaga: prezentu nie wysyłam za granicę.

                                                  Miłego dnia !!!:-)
Ważną sprawą jest to,że wszystkie zwierzaczki z poprzedniego posta dzięki Pastelowemu Kurnikowi znalazły domek:-) i to jest wspaniałą wiadomość osładzająca ten tydzień od poniedziałku:-)

11.09.2015

Odezwa!

Hana z Pastelowego Kurnika dzisiaj pisze:
"Kochane Kury Zrzeszone, Niezrzeszone i Te, Które Za Chwilę się Zrzeszą!
Nie, żebym chciała bombardować Was coraz to nowymi wpisami - ale jest sprawa. Pilna i bolesna. Pamiętacie Kudełka, który znalazł dom u Graszkowej, a który żyje dzięki Mamalince? Konia Brylanta adoptowanego przez Mamalinkę od Ori, która z kolei uratowała go od rzeźni?
Na skutek życiowych zawirowań Ola Mamalinka jest zmuszona zlikwidować swoje gospodarstwo i szukać szczęścia i chleba gdzieś w świecie. Nie poddała się bez walki, już rok temu taka groźba nad nią zawisła. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Kiedy sobie pomyślę, że musiałabym spakować dobytek i szukać domu dla moich zwierząt, chce mi się płakać, a nawet trochę płaczę. Ola ma czas tylko do końca września. Koń Brylant i kozy mają szczęście - pojadą do jednej z naszych blogowych koleżanek. Jednak Ola ma jeszcze trzy psy i trzy koty, wszystkie z odzysku. I to spędza Oli sen z powiek. Musi, po prostu musi znaleźć im szybko domy. Pomóżcie, proszę, przez fb, znajomych królika, blogi, gdzie się da. Już nie raz i nie takie rzeczy nam się udawały!
Jeśli chcecie, bierzcie odezwę żywcem na Wasze blogi! 

Przedstawiam Wam Bellę:

Bella ma ok 7 lat, jest kochaną pieszczochą. Wychowywana z dziećmi, kotami i dużymi zwierzętami. Odrobaczana i szczepiona, wysterylizowana. Jest średnim psem. Tu link do ogłoszenia na olx: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbySFN.html#a1978be816
A to jest Aura:
Aura ma ok 5 lat, to łagodna, wesoła i posłuszna suczka. Jest dużym psem. Wychowywana z dziećmi, kotami, dużymi zwierzętami też. Szczepiona, odrobaczana, jest wysterylizowana. 
Link: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbyTKW.html#a1978be816
I malutki Gucio:
 Gucio ma ok 4 - 5 lat, jest wesołym psem. Kocha dzieci, uwielbia pieszczoty, mieszka w domu z 2 suczkami i 3 kotami. Jest nieduży, wykastrowany, ma naprawdę pogodne usposobienie. Jest niekłopotliwy. W domu grzeczny i czysty. Jeździł samochodem i pociągiem.
Link: http://olx.pl/oferta/musze-znalezc-dom-dla-gucia-CID103-IDbCw4f.html#a1978be816

Oraz koty: Ósmy cud świata - młodziutki BłysKotek. Mówi Ola: przez pomyłkę (czyli moją niewiedzę nt wyglądu męskich cech u kotów) nazwany początkowo żeńską wersją imienia. Jest kochany, bawi się z dziećmi, co wieczór idzie je usypiać - wchodzi pod kołdrę, daje się wytulić i wyściskać, i jak uzna że już śpią, to cichutko się uwalnia z objęć. Kotek młodziutki, z tej wiosny. Jeszcze nie był kastrowany. 
Jednooka powsinoga Muszelka. Pisze Ola: Dorosła kotka, myślę, że może mieć ok.3,5 -max 4 lata. Trochę zdystansowana do obcych, ale jak zaufa to przyjazna i pieszczotliwa. Super myśliwy. Bardzo cierpliwa do dzieci. Szybko zaakceptowała nowego kiciusia. Myślę, że mogłaby tęsknić za przestrzenią, gdyby trafiła do bloku. Życzę jej z całego serca ogródka przy nowym domu.
Kanapowa Niagarka. Ola: wiek zbliżony do Muszelki. Ze względu na jakiś uraz błędnika z przeszłości ma czasem problemy ze słuchem, ma trudności ze zlokalizowaniem skąd pochodzi dźwięk i trochę śmiesznie się porusza - jak kuna, zygzakiem. Ale to wszystko nie przeszkadza jej normalnie funkcjonować. Dzieci toleruje, psy też. To śpioszek i pieszczoch. Doceni ogródek, ale spokojnie odnajdzie się w mieszkaniu (tak z nami na początku mieszkała). Wysterylizowana. Kuweta, odrobaczanie itp.

Spróbujmy znaleźć im domy, uda się, musi się udać!"

Może ktoś z Was zaglądających na mojego bloga chciałby i mógłby zostać właścicielem, któregoś z tych udomowionych zwierzaków?

10.09.2015

jesienne brylanty

Właśnie wróciłam ze spaceru i przynoszę ze sobą, takie oto nieoszlifowane brylanty :-)
Poranna rosa na listku w cieniu utrzymała się do tej pory, wygląda jak drogocenny kamień? Czy tylko mnie wyobraźnia ponosi?

Tu dwa inne brylanciki na kwiatuszkach, jeden pokazał tylko kuperek, a drugi już startował do odlotu.


A tu już mój najcenniejszy brylancik pałaszujący brzoskwinkę. Byłyśmy po kilka w sadzie, bo na obiad robiłam kopytka z żeberkami w sosie, a na deser z kopytkowego ciasta knedliki z brzoskwiniami:-) Trochę oszukane to moje ciasto, bo mąkę pszenną w połowie zamieniłam na ziemniaczaną i dzięki temu ciasto było mięciutkie i takie troszkę puchate:-) Kopytka się udały i nikt mi nie zarzuci, że twarde;-), a robiłam pierwszy raz. Zawsze się obawiałam i ciachałam kluski śląskie.

Smacznego wieczoru Moi Mili !!!:-)

6.09.2015

Smaczny wrzesień

 Pysznego września i pysznego popołudnia Wam życzę.
U mnie knedliki ze śliwkami, posypane odrobina cynamonu z cukrem i polane bułeczką z masełkiem:)))
Pychota!!!

2.09.2015

jesień w wielkim świecie



Jeszcze w nocy ledwo żyłam, powietrze "stało" duszne i ciężkie, o 3 rano było 22 stopnie, a mnie się wydawało, że jakby było 40. I na reszcie przed południem wiaterek i przyjemne 20 stopni, uff mogę oddychać - funkcjonować :-) Był też przez godzinę obiecany deszcz...córcia zasnęła po obiedzie, a ja bezkarnie buszuję po necie.
Znalazłam piękny pokaz mody Dolce&Gabbana - zazwyczaj są tak dziwaczne, że mnie nie zachwycają. Ten jest super, zresztą zobaczcie same - myślę, że w takich ciuszkach można się na prawdę świetnie czuć.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z tej strony. Jest tam pokazana cała kolekcja - miłego oglądania :-)






25.08.2015

przetwórcze wyniki

Dzień dobry :-)
przetwórcze candy zakończyło się w niedzielę o 23, dzisiaj podaję wyniki.
Niedziela to był dobry dzień. Rodzice męża zabrali swoje wnuczki nad zalew, więc i nasza córcia wybyła na pół dnia z domu. Co prawda ja w niedzielę czułam się fatalnie ( brzuszkowy lokator mocno mnie nastraszył), więc większość czasu ( po za małym spacerem) spędziłam w pozycji horyzontalnej, ale za to w towarzystwie męża, który do tego donosił herbatkę, przekąski, a nawet kolację :-)
Rozmarzyliśmy się przy okazji, że w przyszłym roku dzieci pozostawimy pod opieką matek chrzestnych, a my czmychniemy na rocznicowy weekend w Izery, albo na Babią Górę :-)

Chętnych na cukierki było 6 osób. Wygenerowany wynik to piąteczka, tak więc wekowe przydasie i nie tylko lecą do Ewy.
Ewo adresik mam przy okazji wysyłki nasion malw, więc paczuszka leci :-)

Wszystkim chętnym bardzo dziękuję za udział w mojej zabawie :-)


Wraz z końcem upałów zakończyłam przetwórstwo cukinii. Mój mały pomocnik dzielnie nam pomagał przy przygotowywaniu leczo do wekowania. Cukinia wraz ze zmniejszeniem temperatury mocno przystopowała z owocowaniem. To co teraz wytworzy  mąż zabiera do pracy i rozdaje koleżankom, bo my już mamy 40 litrowych słoików leczo. Myślę, że wystarczy :-)
Teraz czekam jeszcze na brzoskwinki, aby zrobić kompociki, ale jakoś kiepsko dojrzewają. Susza dała im się we znaki, pachną niesamowicie, ale soku w nich niewiele, więc będę je mieszać z jabłuszkami:-)
Dzisiaj pochmurno i z nadzieją czekam na deszcz :-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...